Grzegorz Kosok: Chcielibyśmy, aby Jastrzębski Węgiel grał tak cały czas

- Slavador niezmiennie robi show. W każdym secie podczas meczu z Łuczniczką bardzo nam pomagały jego serie – mówi Grzegorz Kosok, środkowy Jastrzębskiego Węgla.

KS Jastrzebski Wegiel - BBTS Bielsko Biala
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

JAKUB KUBIELAS: W meczu z Łuczniczką, Jastrzębski Węgiel zwyciężył pewnie. Nie był to jednak idealny występ. W Waszej grze zbyt dużo było przestojów, chociaż rywal tego nie wykorzystał.

GRZEGORZ KOSOK: - Zdarzają się nam jeszcze takie mecze, podczas których następuje przestój w naszej grze. W sobotę było podobnie, przede wszystkim w pierwszym secie. Na szczęście, w końcówce, rywal też popełnił kilka błędów. Na pewno musimy się bardziej skoncentrować. Aby tego typu sytuacje nie miały miejsca. Bo w lidze zrobiło się bardzo ciasno i trzeba walczyć o każdy punkt. Myślę, że to jest klucz do sukcesu. Musimy skupić się na swojej grze, a będzie dobrze.

 

Kiedy pojawił się problem na parkiecie pojawili się zmiennicy i trzeba przyznać, że poradzili sobie co najmniej przyzwoicie.

GRZEGORZ KOSOK: - Bardzo nas to cieszy, ponieważ całą drużyna bardzo ciężko pracuje. Każdy z nas trenuje po to, aby w każdej chwili wejść na boisko i pomóc drużynie. Myślę, że to jest nasza główna siła. Bo potrafimy grać całym składem równo. Wszystko zaczyna się od treningu. A on nie byłby dobry, gdyby nie odpowiedni ludzie, którzy w nim uczestniczą. Musimy dziękować tym zawodnikom, którzy stoją z boku. Bo w ważnej chwili muszą wejść „zimni” i pomóc nam zdobyć niezbędne punkty. Oni są bardzo potrzebni.

 

Ciężar gry na swoje barki wziął Salvador Hidalgo Oliva. Chyba nie ma wątpliwości, że to on poprowadził Was do zwycięstwa.

GRZEGORZ KOSOK: - Salvador niezmiennie robi show. W każdym secie podczas meczu z Łuczniczką bardzo nam pomagały jego serie. Posłał rywalowi kilka bardzo trudnych piłek, których przyjezdny zespół nie był stanie dobrze przyjąć. Przebijał jedynie na naszą stronę. Dlatego słusznie, że Salvador został wyróżniony statuetką dla najlepszego zawodnika tego spotkania.

 

Po trochę niepewnym początku sezonu, w ostatnim okresie, zaczęliście pewnie wygrywać. Czy to jest już ten zespół z końcówki poprzedniego sezonu?

GRZEGORZ KOSOK: - Bardzo byśmy chcieli, aby Jastrzębski Węgiel grał tak cały czas. Na pewno przed nami jeszcze sporo pracy, ale jesteśmy już blisko tego, co chcielibyśmy grać. Trenujemy ciężko i dajemy z siebie wszystko, aby wskoczyć na ten poziom, który był w poprzednim sezonie. Mam wrażenie, że jesteśmy na dobrej ku temu drodze.

 

Nie sposób nie zapytać o wyniki losowania Ligi Mistrzów. Zagracie m.in. z Zenitem Kazań, czyli to tak, jakby do piłkarskiego mistrza Polski przyjechał Real Madryt.

GRZEGORZ KOSOK: - Osobiście się cieszę, bo mamy grupę, w której wszystko się może zdarzyć. Każdy z nas zna Zenit Kazań i wszyscy wiemy, co to jest za drużyna. Myślę jednak, że możemy w tej grupie pograć. Mało tego, jestem przekonany, że możemy z niej wyjść. Będziemy mieli okazję do tego, aby zaprezentować swoją bardzo fajną grę. Bo mam wrażenie, że jest ona nieco inna, aniżeli to, co grają wszyscy. Wiemy, że Zenit gra bardzo prostą siatkówkę. W górę i łup! Na pewno będziemy się starać, aby jak najwięcej tych ciosów wybronić.

 

Zanim jednak zagracie w CEV Champions League, czekają Was dwa niełatwe mecze ligowe. Jaki jest plan na starcia w Warszawie i Radimou?

GRZEGORZ KOSOK: - Na pewno zarówno zespół z Warszawy, jak i drużyna z Radomia, mają... plan, aby nas pokonać. W zeszłym sezonie to były mecze na styku. Myślę, że rywale wiedzą, że jeżeli się nas przyciśnie, to możemy zrobić trochę błędów. Na pewno będą na to liczyć. A my, przede wszystkim, musimy skupić się na swojej grze. Musimy wyeliminować przestoje i będzie dobrze.

 

Z tej samej kategorii