Po wygranej w Szczecinie zachowali szanse na grę w elicie

BBTS Bielsko Biala - Asseco Resovia Rzeszow
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Bielszczanie, po serii czterech kolejnych porażek, wreszcie wygrali. I to od razu na wyjeździe. Dzięki zwycięstwu nad Espadonem wciąż mają szansę na utrzymanie się w elicie.

Spotkanie było bardzo wyrównane. Początkowo lepiej radzili sobie goście. Dzięki skutecznym w ataku Bartoszowi Janeczkowi i Kamilowi Kwasowskiemu po dwóch setach prowadzili.

Niestety, dobrej dyspozycji nie utrzymali. Za to szczecinianie, którzy w czasie 10-minutowej przerwy ochłonęli, zaczęli spisywać się coraz lepiej. I wydawało się, że zdołają złamać opór rywali. Z łatwością doprowadzili do tie breaka, a w nim prowadzili już 10:7. I wtedy nastąpiła zmiana akcji. Bielszczanie znów zaczęli grać, jak w pierwszych partiach, z ogromnym poświęceniem i ambicją. Wybronili aż pięć piłek meczowych, wyprowadzając gospodarzy z równowagi. I ci w kluczowych momentach zaczęli się mylić. Bartłomiej Kluth zaserwował w siatkę, Maciej Wołosz w ataku nie trafił w pole gry, a decydujący o porażce punkt „oddali”, bo błąd rozegrania popełnił Michał Ruciak.

Dodajmy, że mecz rozegrano nie w Szczecinie, a w pobliskich Policach. Działacze Espadonu zdecydowali się na przeprowadzkę ze względu na koszty organizacji meczów w Szczecinie.

 

ESPADON SZCZECIN – BBTS BIELSKO-BIAŁA 2:3 (23:25, 23:25, 25:16, 25:23, 18:20)

 

SZCZECIN: Sladecek (1), Ruciak (20), Gałązka (12), Kluth (20), Wołosz (10), Zajder (4), Murek (libero) oraz Mihułka (libero), Depowski, Perłowski (7), Miluszew, Kozłowski. Trener Michał GOGOL.

BIELSKO-BIAŁA: Bieńkowski (1), Kwasowski (22), Grzechnik (8), Janeczek (24), Vemić (7), Siek (7), Koziura (libero) oraz Gaca, Storożyłow, Gryc, Bartos, Lipiński (8). Trener Rastislav CHUDIK.

Sędziowali Szymon Pindral (Kielce) i Maciej Twardowski (Radom). Widzów 520.

Przebieg meczu

I: 10:8, 15:13, 20:19, 23:25.

II: 7:10, 11:15, 16:20, 23:25.

III: 10:6, 15:8, 20:13, 25:16.

IV: 10:8, 15:11, 20:14, 25:23.

V: 4:5, 10:7, 15:14, 18:20.

Bohater – Kamil KWASOWSKI.

 

Z tej samej kategorii