Zbyt późne przebudzenie

MKS Bedzin - PGE Skra Belchatow
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

W meczu z Cerradem Czarnymi Radom będzinianie mogli pokusić się o co najmniej punkt. Ale po porażce 1:3 wracają do domu z niczym.

 


Siatkarze z Radomia sami na siebie mocno narzekają, przekonując wszystkich, że grają nierówno i często tracą punkty w najmniej oczekiwanych momentach. Tym razem obyło się bez niespodzianki, bowiem wygrali z MKS-em Będzin, zdobywając cenne punkty. Goście jednak w dwóch ostatnich setach pokazali się z jak najlepszej strony. Mogą jedynie żałować, że przebudzenie nastąpiło zbyt późno, bo mieli szansę sięgnąć przynajmniej po punkt.
Zespół radomski od początku sezonu wypracował sobie podstawowy skład i trener Robert Prygiel, a jeśli już dochodzi do zmian, to z reguły zadaniowych: w polu serwisowym lub na podwyższenie bloku. Michał Kędzierski, pomimo młodego wieku, już teraz z polotem rozgrywa piłkę. Wojciech Żaliński to już uznana firma, zaś niespełna 20-letni Tomasz Fornal przebojem zdobył miejsce w „6” i czyni stałe postępy. Z kolei Bartłomiej Bołądź, atakujący Czarnych, swoją grą zyskał zaufanie trenera oraz kolegów. Ten kwartet uzupełnia amerykański duet, środkowy David Smith i libero Dustin Watten, do których dochodzi słowacki środkowy, Emanuel Kohut.
W takim zestawieniu gospodarze w pierwszych dwóch setach nie mieli żadnych problemów z osiągnięciem wygranej. Grali równo, szybko budowali przewagę i pewnie dążyli do zwycięstwa. Wszystko zmierzało do szczęśliwego końca, ale przed trzecim setem siatkarzy czeka przecież 10-minutowa przerwa. Okazuje się, że to największy problem wielu drużyn, nie wyłączając tej z Radomia. Wyszła z szatni dziwnie usztywniona...
Trener Stelio de Rocco dokonał roszad w składzie i jego zespół zafunkcjonował na właściwym poziomie. Przewaga gości była wyraźna i zasłużenie zdobyli seta. W kolejnym gospodarze prowadzili 23:19 , ale ambitni siatkarze z Będzina doprowadzili do remisu. Dwie ostatnie akcje należały jednak do miejscowych. Najpierw blokiem, a chwilę później skutecznym atakiem popisał się Kohut. Gościom było żal, że wracali do domu bez punktu...

 

 


CERRAD CZARNI RADOM - MKS BĘDZIN 3:1 (25:22, 25:18, 22:25, 25:23)

 

RADOM: Kędzierski (2), Żaliński (10), Kohut (9), Bołądź (19), Fornal (10), Smith (15), Watten (libero) oraz Wiese (1), Ostrowski (1), Gonciarz, Ziobrowski. Trener Robert PRYGIEL.
BĘDZIN: Kozub, Waliński (11), Woch (1), Araujo (16), Jordanow (18), Ratajczak (3), Potera (libero) oraz Piotrowski, Peszko, Rejno (4), Seif (4), Russell. Trener Stelio DE ROCCO.

Z tej samej kategorii