ZAKSA po wygraniu z Cuprum znowu na szczycie

Sam Deroo
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Po jednej z wyczerpującej akcji Dawid Konarski pochylił się do przodu i krzyknął: dajcie tlenu! Koledzy do niego podbiegli, a on się wyprostował i z uśmiechem powiedział: żartowałem...

Mistrzom trzeba się postawić i sprawić - w miarę możliwości - poważne kłopoty - takie hasło obowiązuje w kilku drużynach, mających ambicje. A do takich ekip należy Cuprum Lubin, który pragnie grać w czołowej czwórce. Podczas meczu Cuprum z ZAKSĄ było wiele długich akcji, po których jedni i drudzy pochylali się i z trudem łapali powietrze. To był rzeczywiście twardy mecz, z wieloma zwrotami akcji. Ostatecznie obrońcy tytułu okazali się nieco lepsi, choć „oddychali rękawkami", bo przecież za nimi niebywały maraton, a mety jeszcze nie widać...
Spodziewaliśmy się tak wyrównanego meczu, ale obie drużyny zaprezentowały wysoki poziom i popełniły niewiele błędów. Może w I secie gospodarze byli nieco stremowani, bo oddali inicjatywę gościom. Jeżeli przyjęcie jest na poziomie 62%, zaś atak na 52%, tylko z dwoma błędami, to trudno nie wygrać partii. Siatkarze ZAKSY chyba się uspokoili. Wystarczyła bowiem chwila dekoncentracji, by gospodarze tę sytuację wykorzystali. Już w pierwszej części II seta wypracowali sobie przewagę i skrzętnie ją utrzymywali. Gościom z kolei zabrakło determinacji i po dwóch odsłonach był remis.
Zapowiadały się więc kolejne emocje i walka o każdy punkt. I tak było w kolejnym secie, w którym trudno było wskazać zwycięzcę. Po autowym bloku gości gospodarze doprowadzili do remisu 23:23, jednak przyjmujący Sam Deroo, zachował chłodną głową i popisał się dwoma efektownymi atakami. 24-letni reprezentant Belgii, jak się później okazało, dysponował największym zasobem sił i słusznie otrzymał miano MVP tej niezwykle ciekawej potyczki. ZAKSA odzyskała pewność siebie i w kolejnej odsłonie prowadziła od początku do końca. Z kolei w szeregach gospodarzy zbyt dużo było nerwowości. Dwa ostatnie punkty zostały podarowane gościom, bo Łukasz Kaczmarek i Keith Pupart po atakach posłali piłkę w aut.
W ekipie kędzierzynian zapanowała radość, bo doskonale zdawali sobie sprawę z ciężaru gatunkowego tego niesłychanie trudnego meczu. ZKASA powróciła na 1. miejsce w tabeli.

 

CUPRUM LUBIN – ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE 1:3 (17:25, 25:19, 23:25, 19:25)


LUBIN: Łomacz, Pupart (10), Boehme (11), Kaczmarek (15), Taht (12), Hain (4), Rusek (libero) oraz Gorzkiewicz, Koumentakis (1), Malinowski, Gunia (2). Trener Gheorghe CRETU.
KĘDZIERZYN-K.: Toniutti (3), Tillie (7), Wiśniewski (6), Konarski (18), Deroo (27), Bieniek (9), Zatorski (libero) oraz Witczak (1), Pająk, Czarnowski (1). Trener Ferdinando DE GEORGI.
Sędziowali: Maciej Twardowski (Radom) i Szymon Pindral (Kielce).


Przebieg meczu
I: 9:10, 11:15, 14:20, 17:25.
II: 10:3, 15:10, 20:16, 25:19.
III: 10:9, 13:15, 17:20, 23:25.
IV: 8:10, 14:15, 16:20, 19:25.
Bohater – Sam DEROO.

 

Z tej samej kategorii