W BBTS-ie Bielsko-Biała powiało optymizmem

Po nieudanym poprzednim sezonie, w którym zespół zajął dopiero 14. miejsce, działacze zdecydowali się na radykalne kroki, żegnając aż dziesięciu zawodników. Zostało tylko czterech, zaś drużynę wzmocnili obcokrajowcy oraz spora grupa młodzieży.

BBTS Bielsko Biala - Asseco Resovia Rzeszow
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

W sparingach bielszczanie radzą sobie przyzwoicie. Z sześciu wygrali trzy. - Trudno oceniać zespół na podstawie meczów kontrolnych. Wszystko wyjdzie w lidze. Zmiany personalne musiały nastąpić, bo pozostawienie graczy z poprzedniego sezonu byłoby swoistym paradoksem.. Sięgnęliśmy więc dwóch siatkarzy z bardzo silnej, może nawet najsilniejszej w Europie, ligi rosyjskiej. Bardzo liczymy na Olega Krikuna i Wiaczesława Tarasowa, którzy w sparingach pokazali się z bardzo dobrej strony - podkreśla Bogdan Lindert, dyrektor sportowy bielskiego klubu.


Podobnego zdania jest prezes Piotr Pluszyński: - Wyniki przedsezonowych gier nie są najważniejsze. Kiedyś wygraliśmy wszystkie sparingi, a liga nas zweryfikowała. Chodzi o to, by w tych meczach wszyscy mogli wystąpić - mówi szef BBTS-u. - Z drugiej strony, pamiętajmy, że wygrane nawet w sparingach są istotne. Nasi zawodnicy muszą się nauczyć wygrywać, mieć mentalność zwycięzców, co w profesjonalnej siatkówce jest bardzo ważne. Na razie w zespole jest świetna atmosfera, ale ważne będzie to, co zdarzy się później. Gdy przychodzą niepowodzenia, pojawiają się pretensje i atmosfera siada... - twierdzi prezes Pluszyński, który dodaje, że celem zespołu jest miejsce w czołowej ósemce, które ma dać satysfakcję nie tylko zawodnikom, ale także zniesmaczonym poprzednim sezonem kibicom, sponsorom i władzom miasta.

 

Drużyna z dużym optymizmem przystąpi do nowych rozgrywek. Jedyne co spędza sen z powiek to ewentualne kontuzje. Na razie uraz nogi leczy Piotr Łukasik, ale wszyscy pamiętają, że w poprzednim sezonie miała miejsce prawdziwa plaga kontuzji. Teraz chcą ich uniknąć...

 

Z tej samej kategorii