Piotr Gruszka: Wszystko może się wydarzyć

Przetrwaliśmy trudne chwile i zwyciężyliśmy - powiedział Piotr Gruszka po zwycięstwie nad MKS-em Będzin.

Piotr Gruszka
 źródło: Pressfocus

Za nami 20. kolejka PlusLigi, którą zakończyło niedzielne spotkanie MKS-u Będzin z GKS-em Katowice w Sosnowcu. Był to nie tylko pojedynek dwóch najbliższych siebie drużyn na siatkarskiej mapie Polski, ale także starcie sąsiadów z tabeli. Przed tym starciem GKS zajmował 12. lokatę, a MKS plasował się o „oczko” niżej. Po trwającym ponad dwie godziny spotkaniu ze zwycięstwa cieszyli się katowiczanie, którzy nie tylko wskoczyli na 11. miejsce i powiększyli przewagę nad MKS-em, ale przede wszystkim przerwali fatalną serię (10 porażek w 11 meczach). Ze zwycięstwa na pewno cieszył się Piotr Gruszka, bo choć zdaniem klubowych działaczy jego posada nie była zagrożona, to w środowisku mówiło się, że ewentualna porażka w derbowym spotkaniu może zachwiać pozycję trenera, który jeszcze do niedawna był jednym z trzech kandydatów na selekcjonera reprezentacji Polski.

 

Mecz z MKS-em, jak na derby przystało, był bardzo emocjonujący. Tego się pan spodziewał?

PIOTR GRUSZKA: - Oczywiście, że tak. Spodziewaliśmy się takiego spotkania. To były nie tylko derby które elektryzują wszystkich, co było widać na boisku i na trybunach. Nie oszukujmy się, teraz już wszyscy zaczynają zerkać na sytuację w tabeli. Ten mecz był niezwykle istotny, bo przecież mierzyliśmy się z naszym sąsiadem w tabeli. Było w nim wiele różnych momentów, ale cieszę się, że pomimo wszelkich trudności i tej nerwowości cały czas szliśmy do przodu.

 

Z czego pan jest najbardziej zadowolony?

PIOTR GRUSZKA: - Z tego, że nawet jak nie szło, jak coś było nie tak w naszej postawie, to szybko potrafiliśmy wrócić do skutecznej gry i dyktować warunki. Tego właśnie brakowało w wielu poprzednich spotkaniach. W tym meczu udało się parę fajnych rzeczy. Wyszły zmiany, trafiliśmy z challengem w końcówce tie-breaka. To wszystko jest istotne, bo pokazuje, że jesteśmy drużyną. Nieważne kto jest aktualnie na boisku, bo wszyscy ciągniemy ten wózek w tę samą stronę.

 

Po wygranej odetchnął pan z ulgą?

PIOTR GRUSZKA: - Cieszę się z tego zwycięstwa, bo było bardzo potrzebne, bo przez długi czas brakowało nam wygranych. Teraz w końcu schodziliśmy zwycięscy po dłuższej przerwie, a na dodatek zdobyliśmy punkty na bardzo trudnym terenie. Liga jednak nie kończy się na tym meczu i trzeba pracować dalej. Mam nadzieję, że ten zespół uwierzy, że może grać skuteczną siatkówkę i pewne schematy otworzą się chłopakom w głowach. Widzę ich na co dzień i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że pracują bardzo dobrze. Przełożyć tę pracę na mecz i to taki połączony z wielkimi emocjami jest bardzo trudne. Nam się to jednak udało. Przetrwaliśmy trudne chwile i zwyciężyliśmy.

 

Mecz z MKS-em był pierwszym z cyklu tych najważniejszych. Kolejne pojedynki przed wami.

PIOTR GRUSZKA: - To prawda, kolejne ważne mecze przed nami. Gramy ze Szczecinem, Kielcami i Bielskiem. Uważam, że cały sezon jest jeszcze dla nas otwarty i wszystko może się wydarzyć. Naprawdę wierzę w tę grupę. Pewne rzeczy muszą się zazębić i wierzę, że pójdziemy do przodu. Teraz tylko dalej trzeba ciężko pracować.

Z tej samej kategorii