W Bełchatowie - gra na szczycie. ZAKSA wykorzysta zadyszę Skry?

ZAKSA Kedzierzyn-Kozle - Skra Belchatow
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

W Bełchatowie dojdzie dzisiaj (godz. 14.45) do być może najważniejszego meczu pierwszej fazy rozgrywek. Więcej szans przyznaje się siatkarzom Skry, którzy wygrali w pierwszej rundzie pokonali ZAKSĘ.

Spotkania pomiędzy PGE Skrą Bełchatów a ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle od lat rozgrzewają siatkarską publiczność w kraju. Nie inaczej będzie teraz, tym bardziej, że mecz może mieć kluczowe znaczenie dla końcowego układu tabeli. Oba zespoły nie zwykły przegrywać. Do tej pory ZAKSA schodziła z parkietu dwukrotnie pokonana, a PGE Skra trzykrotnie. Jeśli kędzierzynianie wywiozą trzy punkty z Bełchatowa, ich przewaga nad rywalami wzrośnie do sześciu „oczek", co przy ich regularności może okazać się różnicą nie do odrobienia. Jeśli zatriumfują gospodarze, wówczas gra o pierwsze miejsce przed play offem rozgorzeje na nowo.

 

Brak stabilizacji
Pierwsze starcie w Kędzierzynie-Koźlu zakończyło się zwycięstwem PGE Skry 3:1. - Tamten mecz był bardzo trudny. Zagraliśmy dobrze, więc mam nadzieję, że w rewanżu będzie podobnie - powiedział Mariusz Wlazły, kapitan bełchatowskiego zespołu.


Skra ostatnio jednak nie zachwyca. W ligowym meczu w Sosnowcu niespodziewanie straciła punkt z MKS-em Będzin, a spore problemy w meczu Pucharu Polski sprawił jej GKS-u Katowice. - Brakowało trochę stabilizacji, chyba w każdym elemencie i nad tym musimy pracować, jeżeli chcemy w kolejnych spotkaniach wygrywać. Są momenty bardzo dobrej gry, a są chwile, że naprawdę słabo gramy. Powielamy błędy, nie trafiamy zagrywką. Trzeba nad tymi elementami popracować, starać się je wyeliminować, bo popełniając tyle błędów w sobotę może być ciężko - przyznał Robert Milczarek, libero PGE Skry.

 

Utrzymać do końca
Problemów ze słabszą dyspozycją nie mają w drużynie mistrza Polski. ZAKSA od początku obecnego sezonu nie schodzi poniżej pewnego, wysokiego poziomu. Ostatnio przegrała wprawdzie z Asseco Resovią, ale o wyniku decydowały pojedyncze piłki. - Mecz z Rzeszowem był podobny do tego z PGE Skrą w pierwszej rundzie. Nie udało nam się ich wygrać, ale to były zacięte spotkania, a o wyniku decydowały niuanse. Nie ma co do tego wracać, tylko skupić się na tym, co przed nami - zadeklarował atakujący kędzierzynian Dominik Witczak.

Z tej samej kategorii