Będzińscy siatkarze coraz mocniejsi; właśnie wsparł ich Bułgar

MKS Bedzin - PGE Skra Belchatow
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Dla MKS-u to trzeci sezon w Plus Lidze. Do tej pory niczym się nie wyróżniał. Zdecydowanie częściej przegrywał niż wygrywał. Pojawiły się nawet głosy, że nie pasuje do elity. Po ostatnich rozgrywkach w zespole doszło do rewolucji kadrowej, która wyszła na dobre. W obecnym sezonie będzinianie spisują się więcej niż przyzwoicie.

Po raz kolejny mieli być dostarczycielami punktów, a tymczasem mają już na koncie sześć wygranych w 16 spotkaniach i z dorobkiem 20 punktów zajmują 10 miejsce w tabeli. Muszą się ich bać nawet możni ligi. W ostatniej kolejce w Sosnowcu o mało nie przegrała nawet wielka PGE Skra Bełchatów. Faworyt wygrał ostatecznie 3:2, ale po heroicznym boju. - Jeśli w takim meczu ma się szansę na zwycięstwo, to trzeba ją wykorzystać. Czujemy niedosyt, bo wygrywaliśmy 2:1 w setach i 9:5 w czwartym secie. Wszystko było w naszych rękach. Niestety nie udało się dowieść korzystnego rezultatu do końca. Bełchatowianie wygrali dwie czy trzy dziwne akcje, doszli nas i lepiej rozegrali końcówkę – tłumaczył Łukasz Kozub, młody rozgrywający MKS-u. - Czego zabrakło? Może troszkę szczęścia – odparł.


Co jest siłą będzińskiej ekipy? - Nie mamy gwiazd i indywidualności jak Skra. Jesteśmy kolektywem i aby wygrywać musimy grać całym zespołem. Przed sezonem doszło do sporych zmian, przyszli nowi zawodnicy i musimy się zgrać. Dlatego na początku sezonu spisywaliśmy się słabo. Ale teraz gramy zdecydowanie lepszą i skuteczniejszą siatkówkę. A powinno być jeszcze lepiej... - przekonywał Jakub Peszko, przyjmujący teamu z Zagłębia Dąbrowskiego. - Oczywiście nie jesteśmy zespołem na mistrzostwo Polski, ale jesteśmy drużyną, która ma walczyć i dawać radość kibicom w całym Zagłębiu – dodał.


Będzinianie w drugiej części sezonu powinni być jeszcze silniejsi. Do zespołu dołączył bowiem 25-letni Zlatan Jordanow. Ma zastąpić Nathana Robertsa, który zmaga się z urazem kolana i będzie odpoczywał od siatkówki przez kilka tygodni. Bułgarski przyjmujący ostatnio bronił barw rumuńskiego SCM Universitatea Craiova, z którym występował w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Ale wielu okazji do pokazania swoich umiejętności nie miał. Przeciwko Skrze Bełchatów i słoweńskiemu ACH Volley Lublana wchodził tylko na krótkie zmiany.


Być może nie będzie to jedyne wzmocnienie MKS-u. Szefowie klubu nie wykluczają bowiem kolejnych transferów. Czasu jeszcze trochę mają, bo okno transferowe dla obcokrajowców w Plus Lidze zamyka się dopiero 31 stycznia.

Więcej na temat:MKS Będzin, PlusLiga, siatkówka
Z tej samej kategorii