Szukając najsłabszego ogniwa. Dlaczego MKS-owi Będzin nie „idzie”?

Będzinianie z bieżącymi rozgrywkami wiążą spore nadzieje. Aby znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych drużyn muszą jednak ustabilizować formę, bo z tym na razie jest krucho.

MKS Bedzin - ONICO Warszawa
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Zaczęli od dwóch porażek, potem dwa mecze wygrali, by kolejne dwa znów przegrać.
- Trudno jednoznacznie określić, który element jest naszą mocną, a który słabą stroną. Podczas jednego meczu potrafimy zagrać znakomicie, zarówno w polu zagrywki, jak i przyjęciu, co pozwala nam „ustawić” sobie grę, a kilka dni później te dwa elementy stają się naszymi najsłabszymi. Koniecznie musimy wyeliminować przestoje, przydarzające się nam zbyt często, w wyniku których łatwością tracimy ciężko wypracowaną przewagę - analizował na stronie internetowej zagłębiowskiego klubu Maciej Etgens, statystyk MKS-u.


W ostatnich dwóch kolejkach będzinianie przegrali z GKS-em Katowice i Treflem Gdańsk, nie zdobywając nawet seta. Z ekipą z Gdańska nie poddali się jednak bez walki. W pierwszej partii prowadzili 22:19, ale ją oddali. - Mamy problem w końcówkach setów. Od stanu 22:19 wygraliśmy tylko jedną akcję, po prostu zabrakło nam konsekwencji - powiedział Bartłomiej Grzechnik, środkowy MKS-u.
Siatkarze z Będzina na co dzień występują w hali w Sosnowcu, która do nowoczesnych i dużych nie należy. Może zatem powodem porażek jest wielkość obiektów. Nowe hale w Lubinie, Rzeszowie, a przede wszystkim w Gdańsku są zdecydowanie większe. - Nie sądzę, by w tym tkwił problem. Osobiście lubię duże hale, dobrze się w nich czuję, a co do Ergo Areny, to z pewnością nie ona była powodem naszej porażki. Zresztą wcześniej graliśmy w hali Łuczniczka w Bydgoszczy, należącej do dużych obiektów i po dobrym meczu wygraliśmy 3:0 - ocenił Grzechnik.


Problemem będzinian jest gra Rafaela Araujo oraz Zlatana Jordanowa. Obok Marcina Walińskiego mają stanowić o sile zespołu, ale spisują się poniżej oczekiwań. W poprzednim sezonie Araujo należał do najlepszych atakujących w lidze, regularnie zdobywał ponad 20 punktów w meczu. Teraz tylko raz, z ONICO Warszawa, w pełni ujawnił swój potencjał, notując na swoim koncie 28 „oczek”. Przeciwko GieKSie zdobył ich tylko dwa. - Nie ma co ukrywać, że Rafael jest jedną z kluczowych postaci w naszym zespole, a jego potencjał w grze ofensywnej jest nieoceniony. Bez niego odniesienie zwycięstwa staje się dużo trudniejsze, co pokazało starcie w Szopienicach - zauważył Stelio DeRocco, szkoleniowiec MKS-u. - Wierzę w Rafaela, znam jego wartość. Jestem przekonany, że jego słabsza postawa była tylko wypadkiem przy pracy i w kolejnych meczach da nam dużo radości swoją efektywną oraz efektowna grą - dodał.

Z tej samej kategorii