Cenne zwycięstwo siatkarzy MKS-u Będzin. Drugi raz ustrzelili Łuczniczkę...

Siatkarze MKS-u Będzin po raz pierwszy w historii PlusLigi wygrali na własnym parkiecie z zespołem z Bydgoszczy. Zwycięstwo w czterech setach było jak najbardziej zasłużone, trapieni kontuzjami i chorobami będzinianie mogą teraz wziąć głębszy oddech... W tym sezonie zespół MKS-u drugi raz ustrzelił Łuczniczkę...

MKS Bedzin - PGE Skra Belchatow
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

10. potyczka ligowa tych drużyn miała ciekawy, momentami dramatyczny przebieg. Będzinianie wyszli na parkiet z rekonwalescentem Marcinem Walińskim, który dopiero na kilka dni przed meczem rozpoczął normalne treningi po skręceniu stawu skokowego. Odsiecz popularnego „Kipka” okazała się zbawienna, już w pierwszym secie zdobył on kilka ważnych punktów, wprowadzając niepokój w szeregach gości. Waliński nie wkładał w swoje ataki wszystkich sił, wykorzystując do swoich celów blok rywali. Zupełnie inną filozofię siatkarską reprezentował Rafael Araujo, który w niemal każdy swój atak wkładał wszystkie siły, pustosząc parkiet rywali. To właśnie z Brazylijczykiem bydgoski blok miał najwięcej kłopotów...

Gospodarze dopiero w połowie pierwszej partii wysforowali się na kilkupunktowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Ratunkiem bydgoszczan miał być Paweł Gryc, który został posłany na zagrywkę przy niekorzystnym dla gości stanie 23:24. W tak ważnym dla Łuczniczki momencie Gryc zachował się jednak mało roztropnie i posłał piłkę w aut...

 

Zmiana scenariusza

Drugi set miał zupełnie inny scenariusz, w którym grała w zasadzie tylko jedna drużyna. Bydgoszczanie uszczelnili blok i wzmocnili zagrywkę, co dało drużynie Jakuba Bednaruka łatwe profity. Goście odskoczyli na 12:8 i 18:10, co pozwoliło im kontrolować wydarzenia boiskowe w drugiej partii. - Ostatecznie przegraliśmy całe spotkanie, co na pewno nas martwi. MKS, poza drugim setem, prowadził od początku, co na pewno utrudniało nam sprawę – mówił po meczu Bartosz Filipak, który był autorem największej ilości punktów (20).

Chwilowe niepowodzenie nie załamało będzinian, którzy po roszadach w szóstce spisywali się coraz lepiej. Bardzo dobrze grał wprowadzony w miejsce Jana Klobucara Jakub Peszko, który kończył większość kierowanych do niego piłek. Nieco gorsze statystyki „Peszkin” miał w przyjęciu. Gospodarze wyszli na 15:10, jednak Łuczniczka nie dawała za wygraną i do końca trzeciej odsłony próbowała złapać kontakt z będzinianami. Efektowna czapa w wykonaniu Walińskiego i równie efektowny blok Araujo zakończyły tę partię.

 

Efektowne bloki!

Kibice, którzy szczelnie wypełnili halę MOSiR w Sosnowcu oglądali w pierwszej fazie czwartego seta koncert drużyny Stelio DeRocco. Gospodarze grali jak natchnieni dominując absolutnie na siatce. Gdy Waliński zdobył punkt z zagrywki, będzinianie prowadzili już 13:5 i tak upragnione zwycięstwo za 3 punkty mieli na wyciągnięcie ręki. Nonszalancja i chwilowa dekoncentracja mogły jednak drogo kosztować gospodarzy, którzy z własnej winy doprowadzili do niezwykle nerwowej końcówki. A w niej, przy korzystnym stanie 21:19, będzinianie popisali się dwoma efektownymi blokami, co przesądziło sprawę. Ostatnie słowo należało do Araujo, który mocnym atakiem po bloku zakończył to bardzo ciekawe spotkanie.

- To był dla nas mecz za 6 punktów i bardzo się cieszymy ze zwycięstwa. Teraz myślimy o marszu w górę! - powiedział tuż po spotkaniu Mateusz Kowalski, autor 9 „oczek”.

 

 

MKS Będzin – ŁUCZNICZKA Bydgoszcz 3:1 (25:23, 16:25, 25:19, 25:23)

 

MKS: Seif (7), Waliński (13), Kowalski (9), Araujo (18), Klobucar (2), Grzechnik (5), Potera (libero) oraz Gregorowicz (libero), Kozub, Peszko (14), Faryna. Trener: Stelio DEROCCO.

ŁUCZNICZKA: Goas (2), Ananiew (14), Jurkiewicz (8), Filipiak (20), Gorczaniuk (8), Szalacha (8), A. Kowalski (libero) oraz Bobrowski, Rohnka (4), Gryc (), Bieńkowski  Trener: Jakub BEDNARUK.

 

Sędziowali: Paweł Burkiewicz i Maciej Kolendowski (obaj Kraków). Widzów: 1400.

 

Przebieg meczu

I: 5:4, 9:10, 15:14, 20:17, 25:23

II:  3:5, 6:10, 9:15, 15:20, 16:25

III: 5:2, 10:5, 15:10, 20:15, 25:19

IV: 5:3, 10:5, 15:10, 20:17, 25:23

 

Bohater spotkania: Jakub PESZKO.

 

Z tej samej kategorii