Noworoczny prezent dla kibiców. MKS Będzin wygrał z Indykpolem AZS

Siatkarze MKS Będzin sprawili swoim kibicom idealny prezent noworoczny, wygrywając w czterech setach z Indykpolem AZS. Rywale z Olsztyna mają problemy z wygrywaniem meczów wyjazdowych, w tym sezonie tylko raz zwyciężyli na obcym parkiecie...

Cuprum Lubin - MKS Bedzin
 fot. Pawel Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Mecz w Sosnowcu poprzedzający toast noworoczny miał być również pojedynkiem bombardierów, najlepiej punktujących graczy w swoich zespołach, czyli Rafaela Araujo (średnio 13,8 na mecz) i Jana Hadravy (19,8). Od początku nieco lepsze wrażenie sprawiał Brazylijczyk, którego ataki, zwłaszcza z prawego skrzydła, siały popłoch w szeregach akademików. Ale i Czech nie pozostawał dłużny, więc kibice licznie zgromadzeni w sosnowieckiej hali oglądali bardzo dobre widowisko siatkarskie. Po pierwszej odsłonie, w której gospodarze zaskoczyli rywali zdecydowanie lepszą skutecznością swoich akcji ofensywnych, zarówno Araujo, jak i Hadrava mieli na koncie po 7 „oczek”.

 

W I secie, przy stanie 15:12 dla gospodarzy, żółtą kartkę obejrzał Paweł Woicki, który nie mógł się pogodzić z decyzją sędziowską przyznającą punkt MKS-owi za błąd w ustawieniu drużyny gości. To był w zasadzie jedyny zgrzyt w trakcie tego emocjonującego spotkania.

 

W drugiej odsłonie wydawało się, że rozzłoszczeni olsztynianie zdemolują gospodarzy, jako  że dość szybko uciekli na 12:5. Ale niesieni fantastycznym dopingiem będzinianie szybko nawiązali kontakt z rywalami, broniąc najtrudniejsze piłki. Ambitna pogoń MKS-u nie dała jednak rezultatu, w końcowych momentach tej partii więcej zimnej krwi zachowali goście, którzy wygrali ją po mocnym zbiciu z prawego skrzydła wspomnianego Hadravy. Jak na ironię, uderzoną przez Czecha piłkę próbował bronić (bez powodzenia zresztą), jego rywal, Araujo.

 

W III odsłonie mieliśmy widowisko pod hasłem: „cios za cios”. Jedni i drudzy wyprowadzali mocne uderzenia, głównie były to akcje na skrzydłach. Gospodarze dość długo byli na prowadzeniu, ale w pewnym momencie – po dość szczęśliwym asie serwisowym Jakuba Kochanowskiego - mieliśmy remis 17:17. Chłopcy Stelio DeRocco wytrzymali jednak ciśnienie i po kilku znakomitych akcjach wyszli na 20:17. To był kluczowy moment tej partii, którą zamknął – jakżeby inaczej – Araujo. Jego atak z prawego skrzydła olsztynianie nie byli w stanie już obronić...

 

Olsztynianie, którym wyjazdy zdecydowanie nie służą (wcześniej wygrali tylko w Kielcach), w czwartej partii nie znaleźli recepty na znakomicie grających będzinian, którzy w każde zagranie wkładali swoje serce… Nie było dla nich straconych piłek, więc nic dziwnego, że akademicy zaczęli popełniać coraz więcej prostych niewymuszonych błędów, które szybko znalazły odzwierciedlenie w wyniku na tablicy. Zespół z Warmii i Mazur nie poddawał się jednak do końca, więc na parkiecie nie brakowało dramatycznych momentów. Gospodarze ostatecznie wygrali na przewagi, wystawiając swoich fanów na próbę nerwów. Przy stanie 25:24 z pomocą pośpieszył im… Hadrava, który posłał piłkę daleko w aut.

 

 

MKS Będzin – INDYKPOL AZS Olsztyn 3:1 (25:20, 21:25, 25:22, 26:24)

MKS: Seif (3), Waliński (20), Kowalski (10), Araujo (18), Klobucar (9), Grzechnik (5), Potera (libero) oraz Faryna. Trener: Stelio DEROCCO.
INDYKPOL AZS: Woicki (1), Andringa (), Pliński (6), Hadrava (23), Scheerhoorn (), Kochanowski (15), Żurek (libero) oraz Rousseaux (9), Buchowski (7), Zniszczoł (1), Makowski.Trener: Roberto SANTILLI.

Sędziowali: Waldemar Kobienia (Opole) i Sławomir Gołąbek (Kędzierzyn-Koźle) . Widzów: 1400

Przebieg meczu
I: 5:3, 10:8, 15:12, 20:15, 25:20
II: 1:5, 5:10, 13:15, 17:20, 21:25
III: 4:5, 10:8, 15:12, 20:17, 25:22
IV: 5:3, 10:9, 15:12, 20:18, 26:24

Bohater meczu: Marcin WALIŃSKI

Z tej samej kategorii