Mateusz Bieniek: W Jastrzębiu poległa już niejedna drużyna

MKS Bedzin - ZAKSA Kedzierzyn Kozle
 źródło: Pressfocus

Potrzeba było pięciu setów, aby wyłonić zwycięzcę meczu Jastrzębskiego Węgla z ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle. Ostatecznie górą po tie breaku był mistrz Polski, tym samym powtarzając wynik pierwszego meczu między obiema drużynami. Warto jednak dodać, że ZAKSA miała sporo szczęścia, bowiem przegrywała już 0:2.

Po nerwowym początku spotkania podopieczni Ferdinando de Giorgiego potrafili się zmobilizować i przejąć kontrolę nad meczem. – Ciężko powiedzieć dokładnie z czego wynikał ten nie najlepszy start. Jastrzębski Węgiel przede wszystkim bardzo dobrze zagrywał. Wywierali dużą presję serwisem i myślę, że to zrobiło różnicę. Aczkolwiek w tym trzecim secie my wskoczyliśmy na swój wyższy poziom gry – na gorąco skomentował mecz Mateusz Bieniek.

 

– Przez pierwsze dwa sety nie graliśmy dobrze, ale mimo to nawet jak przegrywaliśmy to dopiero w końcówkach. Od tego trzeciego seta nasza gra bardzo się poprawiła. Wskoczyliśmy na wyższy poziom. Chwała nam za to, że po tych dwóch przegranych setach nie złamaliśmy się, że zdołaliśmy wrócić do gry. Wygrywamy na bardzo trudnym terenie, wiele mocnych zespołów polegało już w Jastrzębiu-Zdroju, tym bardziej cieszy zwycięstwo – przyznał środkowy ZAKSY.

 

Dzięki wygranej ZAKSA Kędzierzyn-Koźle utrzymała pozycję lidera o trzy punkty wyprzedzając drugą w klasyfikacji Resovię Rzeszów.  -Myślę, że te dwa punkty będą bardzo ważne. Zwłaszcza, że mówimy o meczach z zespołem z czołówki. Jastrzębianie później grają z Resovią Rzeszów czy Skrą Bełchatów i to ci rywale będą musieli walczyć. Jastrzębski Węgiel jest niewygodnym rywalem, tym bardziej cieszą wywiezione stąd punkty – dodał Mateusz Bieniek.

 

Teraz przed ZAKSĄ kolejny sprawdzian. Już w najbliższy wtorek w ramach rywalizacji w Lidze Mistrzów mistrz Polski podejmie Noliko Maaseik.

Z tej samej kategorii