Maciej Muzaj: Słowa trenera okazały się prorocze

Onico AZS Politechnika Warszawska - Jastrzebski Wegiel
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Nie ma co ściemniać - na papierze nie mamy takich nazwisk, jak inne zespoły czołówki tabeli. A mimo to potrafimy z nimi wygrywać. To zasługa atmosfery w naszym klubie - uważa atakujący Jastrzębskiego Węgla.

Jastrzębski Węgiel jest w tym sezonie rewelacją PlusLigi. Podopieczni Marka Lebedewa na kolejkę przed końcem fazy zasadniczej zajmują czwarte miejsce. Mało kto spodziewał się, że pomarańczowi będą postrachem najsilniejszych ekip. Wśród niedowiarków był także atakujący JW, Maciej Muzaj.

 

- Inne drużyny dokonały poważnych transferów. Na papierze znacznie silniejsze kadry miały zespoły z Kędzierzyna, Bełchatowa, Rzeszowa czy Gdańska. Tymczasem do nas dołączyli Salvador Oliva i Scott Touzinsky, o których nic nie wiedzieliśmy. Lukasa Kampę oczywiście znałem z występów w Czarnych Radom, ale nie miałem pojęcia, jaki ma charakter i czy będzie się z nim dobrze pracować - wspomina 22-latek. - Tymczasem przedsezonowe przepowiednie Marka Lebedewa okazały się prorocze. Trener deklarował, że jeżeli nie awansujemy do półfinału, to będzie zawiedziony. Większość znawców i kibiców pukała się w czoło. A okazało się, że Mark miał rację - dodaje Muzaj.

 

Jaki jest zatem przepis na sukces siatkarzy z Jastrzębia? - Lebedew stworzył świetnie rozumiejący się zespół. Mamy w drużynie super atmosferę, a to jest bardzo ważne. Być może nawet najważniejsze! Jesteśmy do siebie znakomicie dopasowani charakterologicznie. Nad wszystkim czuwają Mark z Leszkiem Dejewskim i całym sztabem trenerskim. W efekcie wszystko działa niczym dobrze naoliwiona maszyna. Nie ma co ściemniać - na papierze nie mamy takich nazwisk, jak inne zespoły czołówki tabeli. A mimo to potrafimy z nimi wygrywać. To zasługa atmosfery w naszym klubie - uważa Maciej Muzaj.

 

Największą gwiazdą jastrzębian i jednocześnie jednym z najlepszych siatkarzy w PlusLidze jest Salvador Hidalgo Oliva. Swoje niesamowite umiejętności oraz charyzmę przyjmujący z niemieckim paszportem pokazuje praktycznie w każdym meczu. Co ciekawe, na początku jego przygody w Jastrzębskim Węglu nie zanosiło się na to, by miał zawojować obecne rozgrywki. - Po pierwszych treningach z jego udziałem nie miałem prawa sądzić, że tak znakomicie "odpali"! Dotarł do klubu nieco później i nie prezentował się nadzwyczajnie. Co tu kryć - po długim urlopie był w formie… wakacyjnej (śmiech). Wprawdzie widać było, że radzi sobie w przyjęciu, ale każdy element związany ze skakaniem wychodził mu co najwyżej średnio. Jednak z tygodnia na tydzień Salvador wracał do swojej optymalnej dyspozycji. A kiedy wszedł na swój normalny poziom, to zaskoczył wszystkich - przyznaje Muzaj, który nie ukrywa, że celem drużyny jest walka o medale.

 

- Mam nadzieję, że uda się nam zająć lokatę gwarantującą grę w Lidze Mistrzów, co byłoby super sprawą - kończy 22-letni atakujący.

Z tej samej kategorii