Falowali i w końcu spadli!

ZAKSA Kedzierzyn Kozle - Bielogorie Bielgorod
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Kędzierzynianie nie dali rady odrobić strat z Biełogorie i odpadli z rozgrywek. – Czuję żal i rozczarowanie, bo Rosjanie byli do ogrania – przyznał Dawid Konarski, atakujący ZAKSY.

Kędzierzynianie po meczu przed tygodniem w Biełgorodzie do minimum ograniczyli sobie margines błędu. Mogli przegrać tylko jeden set. Przed spotkaniem ich szanse jednak wzrosły. Na rozgrzewce urazu pleców nabawił się bowiem podstawowy rozgrywający Biełogorie Marlon. To bardzo doświadczony zawodnik, reprezentant Brazylii, który swoimi finezyjnymi wystawami potrafił odmienić losy wielu starć.

 

Pomyłki Konarskiego

Gospodarze zaczęli znakomicie. Prowadzili już 8:4. Kibice szaleli i liczyli, że ich zawodnicy błyskawicznie wybiją Rosjanom nadzieje na awans do kolejnej rundy. Niestety, ich optymizm  jak szybko się pojawił, równie szybko zgasł. Rywale opanowali nerwy. Przede wszystkim jednak zdecydowanie wzmocnili zagrywkę. Praktycznie każdy zawodnik Biełogorie serwował mocno, wprowadzając sporo zamieszania w szeregi ZAKSY. Najlepszego dnia nie miał też Dawid Konarski. Główny atakujący mistrzów Polski zaczął od dwóch udanych ataków, ale potem zatracił skuteczność. Jego uderzenia raz za razem gasił blok Biełogorie. Miał też problem z celnością, bo gdy chciał ominąć Rosjan, nie trafiał w boisko. – Czy obawiałem się bloku rywali? Raczej nie. Zepsułem cztery ataki, w których przeciwnicy mi nie przeszkadzali. Próbowałem po palcach wybić piłkę, ale się nie udało – tłumaczył Konarski.

Rosjanie wielkiej siatkówki nie grali, ale starali się nie popełniać błędów. Zastępujący Marlona Roman Poroszin, jak tylko miał okazję wystawiał do swoich środkowych, zwłaszcza Dmitrija Muserskiego lub skrzydłowego Maksima Żigałowa. A oni się nie mylili. I już po pierwszym secie kędzierzynianie znaleźli się nad przepaścią. – Nie graliśmy swojej siatkówki. Nie nabijaliśmy piłki na blok, Rosjanie mieli sporo wybloków i wyprowadzali z nich kontry – tłumaczył Paweł Zatorski, libero ZAKSY.

 

Kosztowny przestój

Mając nóż na gardle mistrzowie Polski wreszcie pokazali swój potencjał. Przebudził się przede wszystkim Sam Deroo. Nie szukał tak jak w pierwszej partii punktów po mocnych atakach, ale wykorzystywał swoją technikę i spryt. Wybijał piłki po palcach rywali. Benjain Toniutti, rozgrywający ZAKSY, dzięki lepszemu przyjęciu zagrywki mógł wreszcie wykorzystać środkowych, Mateusza Bieńka i Łukasza Wiśniewskiego. A ci pokazali, że nawet tak świetny gracz, jak Muserski, nie jest im straszny. Kędzierzynianie dominowali. Z łatwością wygrali drugą partię i w trzeciej prowadzili już 17:14. Wydawało się, że spotkanie mają pod kontrolą.

Grając z Biełogorie nie można sobie jednak pozwolić na żadnej przestój, żadne zawahanie. A to przytrafiło się naszym zawodnikom. Stracili cztery punkty z rzędu. Rosjanie poczuli krew. Grali bardzo twardo. W końcówce wywalczyli nawet dwa punkty przewagi (22:20). Kędzierzynianie jeszcze raz zerwali się do walki. Zniwelowali straty. Niestety, w końcówce zabrakło im zimnej krwi. Najpierw Wiśniewski pomylił się na zagrywce, a następnie serwisu rywali nie podbił Rafał Buszek. Przyjezdni stanęli przed szansą wygrania seta i jednocześnie rozstrzygnięcia rywalizacji. Udało im się to za drugim razem. – Czuję duże rozczarowanie i żal, bo Rosjanie byli do ogrania. Sami się pogrążyliśmy. Popełniliśmy zbyt wiele błędów. Nasza gra falowała. Najpierw udało nam się zdobyć kilka punktów, a potem serią je oddawaliśmy – smucił się Konarski.

 

ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE – BIEŁOGORIE BIEŁGOROD 1:3 (22:25, 25:20, 24:26, 21:25)

Pierwszy mecz 1:3. Awans BIEŁOGORIE.

 

KĘDZIERZYN-KOŹLE: Toniutti, Deroo (18), Bieniek (7), Konarski (11), Buszek (13), Wiśniewski (7), Zatorski (libero) oraz Witczak (5), Semeniuk (2), Czarnowski. Trener Ferdinando De GIORGI.

BIEŁOGORIE: Poroszin (5), Tietiuchin (6), Muserski (13), Żigałow (11), Jereszczenko (10), Teriomienko (10), Obmoczajew (libero) oraz Martyniuk (libero), Chtiej, Smoliar (3), Podlesznik (2), Daniłow (8). Trener Aleksandr BOGOMOŁOW.

Sędziowali Fabrizio Pasquali (Włochy) i Michaił Themelis (Grecja). Widzów 2700.

Przebieg meczu

I: 10:9, 15:14, 19:20, 22:25.

II: 10:6, 15:9, 20:16, 25:20.

III: 9:10, 15:13, 19:20, 24:25, 24:26.

IV: 10:8, 14:15, 17:20, 21:25.

Bohater  – Maksim ŻIGAŁOW.

 

Z tej samej kategorii