Druga porażka z rzędu będzinian. Idzie im jak po grudzie...

Siatkarze MKS Będzin ulegli po zaciętym spotkaniu Cerradowi Czarni Radom 1:3. To druga porażka z rzędu będzinian, którym idzie jak po grudzie...

Siatkowka. PlusLiga. MKS Bedzin - Cerrad Czarni Radom. 04.10.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Po porażce w Lubinie na inaugurację sezonu, będzinianie chcieli się koniecznie zrehabilitować i zapisać w tabeli PlusLigi pierwsze punkty. Szczególnie na tym zależało dwóm zawodnikom MKS-u wypożyczonym do Będzina z Cerradu Czarnych, mianowicie Bartłomiejowi Grzechnikowi i Rafałowi Farynie. Ich wiedza o macierzystym klubie była zresztą bardzo cenna dla sztabu trenerskiego gospodarzy. - Czarni to niebezpieczny zespół, zaś mecz w mojej opinii będzie bardzo ciekawy i zacięty. Znam w tej drużynie Wojtka Żalińskiego i wiem, że to mocny punkt Czarnych Radom. Po przegranym meczu w Lubinie chcemy zdobyć trzy punkty – mówił wcześniej Grzechnik.

 

Krótkie spięcie pod siatką...

Zgodnie z tym, co prorokował środkowy MKS-u, spotkanie było zacięte i przyniosło kibicom wiele emocji. Radomianie, po inauguracyjnej wpadce z „GieKSą”, także szukali rehabilitacji. Na pewno zaskoczeniem była obecność w szóstce gości 20-letniego Kamila Droszyńskiego, któremu zaufał trener Robert Prygiel. Była to jednak konieczność, gdyż Dejan Vincić, reprezentant Słowenii leczy drobny uraz. Zdolny rozgrywający radomian, mający za sobą roczny pobyt w Belgii, wspólnie ze wspomnianym Żalińskim dyktowali warunki w I secie, który mia swoje dramatyczne momenty. Po ataku Żalińskiego, który wyprowadził swój zespół na 21:18, będzinianie uważali, że piłka nie trafiła w boisko. Pod siatką doszło do kilku słownych spięć i w końcu do akcji musiał wkroczyć Mariusz Gadzina. Główny arbiter porozmawiał sobie z kapitanami obu drużyn i było po temacie. Przynajmniej w pierwszym secie, bo w kolejnych także iskrzyło między zawodnikami obu drużyn. Ostatecznie inauguracyjna partia padła łupem gości, którzy prezentowali twardą siatkówkę, kończąc prawie każdy atak mocnym zbiciem. Nie było zmiłuj się...

 

Punktował w rytm samby

W ekipie z Będzina  jak trwoga to do Rafaela Araujo. Brazylijczyk w pierwszej partii miał na koncie 5 punktów, w tym dwa asy serwisowe. Ciężar zdobywania punktów spoczywał więc na Rafaelu, który – takie odnosiło się wrażenie – miał za małe wsparcie w kolegach. Mimo wszystko miło było patrzeć na Araujo, który potrafił kończyć swoje akcje nad siatką w niezwykle zgrabny sposób, jakby tańczył brazylijską sambę... Wśród radomian ciężar zdobywania punktów rozłożony był praktycznie na cała drużynę, co przełożyło się na końcowy wynik.

 

O ile Robert Prygiel nie musiał w pierwszych dwóch setach sięgać po zmienników, to zdenerwowany Stelio DeRocco szukał cały czas nowych rozwiązań personalnych. Będzinianie mieli bowiem problemy z przyjęciem, jak również własną zagrywką, która nie była na tyle mocna i agresywna, by utrudnić rozegranie rywalom. Kanadyjski szkoleniowiec czuł pismo nosem, wiedział doskonale, że musi wybić z uderzenia radomian, stąd wspomniane roszady w składzie i przerwy na żądanie brane wówczas, gdy rywal zdobywał kilka punktów w rzędu. W trzeciej odsłonie gospodarze cały czas prowadzili kilkoma punktami, jednak w żadnym momencie nie była to bezpieczna przewaga. Wszystko rozstrzygnęło się niezwykle nerwowej końcówce, w której z piekła do nieba powędrował Araujo... Brazylijczyk najpierw posłał piłkę wysoko nad blokiem, marnując okazję na wywalczenie setbola, ale później to jego sprytny blok na Żalińskim zamknął definitywnie trzecią odsłonę.

 

A w czwartej chłopcy DeRocco prowadzili 14:12, by później stracić 7 oczek z rzędu i pogrzebać wszelkie nadzieje na doprowadzenie do tie-breaka. Wygrana za 3 punkty gości szczególnie ucieszyła ledwie 9-osobową, ale bardzo głośną grupę fanów z Radomia.

 

MKS BĘDZIN – CERRAD CZARNI RADOM 1:3 (20:25, 21:25, 26:24, 18:25)

 

BĘDZIN: Kozub (2), Waliński (2), Ratajczak (4), Araujo (20), Jordanow (10), Grzechnik (4), Potera (libero) oraz.Peszko m(5), Faryna, Kok (3), Kowalski (2), Seif. Trener: Stelio DEROCCO.

RADOM: Droszyński (3), Żaliński (16), Terjomienko (10), Ziobrowski (10), Fornal (12), Huber (12), Watten (libero) oraz Kwasowski (5), Filip (2). Trener: Robert PRYGIEL.

Sędziowali: Mariusz Gadzina (Strzyżów) i Tomasz Flis (Kraków). Widzów: 1400.

 

Przebieg meczu

I: 10:9, 15:14, 18:20, 20:25

II: 7:10, 12:15, 16:20, 21:25

III: 10:8, 15:12, 20:19, 26:24

IV: 10:9, 14:15, 15:20, 18:25

MVP: Dmytro TERJOMIENKO

Z tej samej kategorii