Kiedyś zajmowała się Fajdkiem, teraz siatkarzami MKS-u Będzin. Kobieta łagodząca obyczaje

Siatkowka. PlusLiga. Politechnika Warszawska - MKS Bedzin. 03.12.2016
 fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

W MKS-ie Będzin pracuje jedyna kobieta w PlusLidze w roli fizjoterapeutki i trenera przygotowania motorycznego. Poznajcie Agnieszkę Bronisz.

Po zakończeniu czynnej kariery lekkoatletki pokochała siatkówkę, mimo że nigdy wcześniej nie uprawiała tego sportu. - W Będzinie tworzyło się coś nowego i dostałam zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną od ówczesnych trenerów, Damiana Dacewicza i Andrzeja Stelmacha. Wtedy pracowałam z kadrą lekkoatletów i prosto ze zgrupowania w Spale pojechałam do Będzina - przypomina swoje pierwsze kroki w MKS-ie Będzin Agnieszka Bronisz, była mistrzyni Polski i wielokrotna medalistka w pchnięciu kulą.

 

Zajmowała się Fajdkiem...

Po zakończeniu kariery zawodniczej Bronisz nie zamierzała rozstawać się ze sportem i została fizjoterapeutką. Skończyła studia, a następnie rozpoczęła pracę z lekkoatletami. Przed igrzyskami w Londynie zajmowała się m.in. sztafetą 4x100 metrów. Wśród jej podopiecznych byli także przedstawiciele innych specjalności, chociażby taki mistrz, jak Paweł Fajdek. Czy w złotym medalu Fajdka na ostatnich mistrzostwach świata jest cząstka pracy pani Agnieszki? - No, bez żartów! Moja praca z Pawłem to było tak dawno. Inni ludzie z nim potem pracowali - uśmiecha się Bronisz, która już na dobre pokochała siatkówkę i oddała się bez reszty tej dyscyplinie.

 

Agnieszka jest rodowitą sosnowiczanką, pochodzi z miasta o wielkich tradycjach siatkarskich. - To prawda, że nie grałam wyczynowo w siatkówkę, ale znałam zasady gry, miałam wiedzę o Płomieniu, który swego czasu zdobył Puchar Europy. Teraz, gdy pracuję w MKS Będzin, pewne nowe rzeczy, które wprowadzam do treningu motorycznego, testuję na sobie. Obserwuję zawodników, wyciągam wnioski, wdrażam nowości w codziennej pracy. Uważam, że daję sobie radę - przyznaje Bronisz.

 

Prosty przekaz

Klubowa fizjoterapeutka MKS-u Będzin świetnie sobie radzi w pracy z mężczyznami, bo sport, a konkretnie siatkówka nie kryje przed nią żadnych tajemnic. - Na początku mojej pracy z chłopakami z MKS-u było trudniej. Trzeba było pokazać, że na równi z mężczyznami mogę pełnić tę funkcję. Szybko zostałam zaakceptowana, co bardzo mnie cieszy. Mnie jest łatwiej się dogadać z facetami niż z kobietami. Tu jest prosty przekaz! Z kim lubię najbardziej pracować? Na pewno z tymi, którzy są mocno zaangażowani w swoją pracę i wkładają serce w to, co robią. Tak jak i ja... W PlusLidze poza mną nie ma kobiet pracujących jako fizjoterapeutki czy trenerki przygotowania fizycznego. Z kolei w piłce nożnej pojawia się ich coraz więcej. W teamie Leszka Dyi, która nie tak dawno pracował w Ruchu Chorzów, a potem w GKS-ie Katowice, jest jego żona. I bardzo dobrze sobie radzi... - zaznacza Bronisz.

 

Dla urodziwej pani trener przygotowania motorycznego to będzie piąty sezon pracy w Będzinie. - Wspominając poprzednie, to na pewno najtrudniejszy był ten pierwszy w PlusLidze. To był dla nas wszystkich bardzo trudny czas, ale poradziliśmy sobie. Z każdym kolejnym sezonem zdobywaliśmy nowe doświadczenia, bardzo pomocne w codziennej pracy - przyznaje klubowa specjalistka, która jest ceniona nie tylko w Będzinie, ale także w reprezentacji Polski.

 

Wspomnienia z Londynu i Baku

Dwa lata temu przedstawicielka MKS-u udała się z kadrą B siatkarzy na Igrzyska Europejskie do Baku. Tamten wyjazd dał jej mnóstwo doświadczeń i fajnych wspomnień. - Cieszę się, że ktoś z boku docenia moją pracę, to dla mnie było duże wyróżnienie. Miałam już wtedy za sobą doświadczenia w pracy z lekkoatletami na igrzyskach w Londynie, więc w Baku było mi trochę łatwiej. Oczywiście, specyfika lekkiej atletyki i siatkówki jest trochę inna. Mecze turnieju siatkarskiego były prawie codziennie, natomiast u lekkoatletów intensywność startów i struktura różnią się. W tym roku byłam też na kadrze U-23, która przygotowywała się do mistrzostw świata w Egipcie. Imprezę musiałam jednak odpuścić, wiadomo, praca w klubie jest dla mnie najważniejsza. Okres przygotowawczy jest bardzo ważnym czasem w klubie, zwłaszcza od strony przygotowania fizycznego jak i zdrowotnego, dlatego musiałam wrócić do Będzina. Oczywiście będę bardzo mocno trzymać kciuki za chłopaków w Egipcie! – zapewnia Bronisz.

Z tej samej kategorii