Jeśli spojrzymy w lustro...

… zobaczymy w nim uśmiechniętych siatkarzy Skry Bełchatów i zafrasowanych ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Ci drudzy nie mają jednak powodów do wstydu.

 Cucine Lube Civitanova
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Sada Cruzeiro - Zenit Kazań oraz Cucine Lube Civitanova - PGE Skra Bełchatów - oto pary półfinałowe Klubowych Mistrzostw Świata. Turniej przenosi się z Opola i Łodzi do Tauron Areny w Krakowie.
Zestawienie półfinalistów zapewne nie jest zaskoczeniem, bo te właśnie zespoły były typowane przez fachowców do premiowanych miejsc. Gdy poznaliśmy wyniki losowania, byliśmy niemal przekonani, że zespół z Bełchatowa pewnie awansuje do kolejnej części imprezy. Ściskaliśmy również kciuki za mistrzów Polski z Kędzierzyna-Koźla, ale ich rywale potwierdzili, że są z najwyższej światowej półki. ZAKSA pokazała charakter, walczyła do końca, ale rywal, czyli Sada Cruzeiro, okazał się lepszy. W sumie - jeśli spojrzymy w lustro - nie musimy tego czynić ze wstydem. Przede wszystkim ujrzymy w nim uśmiechniętych siatkarzy z Bełchatowa, którzy będą grali o najwyższą stawkę, czyli finał, a w razie niepowodzenia o miejsce na podium.

 

Nie ma znaczenia
Siatkarze Skry prezentują w tym sezonie wysoką formę. W PlusLidze, na własnym parkiecie, nie mają sobie równych. Ciekawi byliśmy zatem, jak wypadną w międzynarodowej konfrontacji, bo to prawdziwy miernik wartości. Trochę nas zaniepokoiła porażka 1:3 w Lidze Mistrzów, i to na własnym parkiecie, z francuskim zespołem Chaumont. Niemniej Mariusz Wlazły, pierwsza strzelba i „guru” zespołu, w KMŚ stanął wraz z kolegami na wysokości zadania. Wygrana z Szanghajem oraz argentyńskim Personalem Bolivarem wydawała się obowiązkiem, ale można było trafić na nieprzewidziane przeszkody. Skończyło się, zgodnie z przypuszczeniami, na zwycięstwach. I - jak również można było się spodziewać - ostatni grupowy rywal, Zenit Kazań, okazał się siatkarskim K2. Może losy meczu potoczyłyby się inaczej, gdyby pierwszy set - rozstrzygany na przewagi - zakończył się wygraną bełchatowian. Stało się inaczej, lecz w sumie przegrana z Zenitem 0:3 wstydu nie przynosi, bo walki było sporo.

 

Co dalej?
Chciałoby się, by Skra znalazła się po raz trzeci w finale tych prestiżowych rozgrywek. Tylko... trzeba przeskoczyć włoski Cucine Lube Civitanowa, mający w składzie wiele gwiazd, m.in. już legendarnego Kubańczyka z włoskim paszportem Osmany Juantorenę. Cwetana Sokołowa, Jirziego Kovarza czy znakomitego libero Jennie'ę Grebennikova. No i trenera - Giampaolo Medei, związanego z zespołem „od zawsze”; przeszedł w nim wszystkie szczeble wtajemniczenia zawodowego.
- Już w meczu z Zenitem chcieliśmy zaprezentować jak najlepiej i walczyć o wygraną. Nie udało się, ale stajemy przed kolejną szansą i znów podejmiemy walkę. Zobaczymy, jak to wszystko się ułoży. Wygrana i awans do finału byłyby naszym sukcesem i śmiem twierdzić, że jest w naszym zasięgu - mówi Roberto Piazza, trener Skry.
Włoch prowadzi zespół z Bełchatowa spokojnie, bo zdaje sobie sprawę, że to wszystko dzieje się na najwyższym stopniu wtajemniczenia. Zmarnowany serwis, blok-aut czy też jeden atak w aut sprawiają, że przy remisie jeden zespół zyskuje przewagę, którą trudno później odrobić. Nie chcemy, by Skra znalazła się w takiej sytuacji...

 

A jednak żal...
Czy z kolei kibice ZAKSY mogą się czuć zawiedzeni turniejem? Absolutnie nie! Mistrzowie kraju dostarczyli im niesłychanych emocji. I tylko żal, że to wszystko tak się potoczyło. Początek turnieju - z ekipą z Teheranu - był koszmarny, ale zakończenie całkiem udane. Tie-break z Cucine Lube Civitanova też mógł zakończyć się po myśli ZAKSY. Mistrzowie Polski, mimo wszystko, tego turnieju nie powinni się wstydzić, bo zagrali na niezłym poziomie.
A Sada Cruzeiro pokazała, dlaczego już trzy razy zdobyła KMŚ. Ten zespół jest kompletny, bez słabych ogniw w szeregach. (sow)

 

 

Klubowe Mistrzostwa Świata
Sobota, 16 grudnia
Półfinały
KRAKÓW, 17.30: Sada Cruzeiro – Zenit Kazań.
KRAKÓW, 20.30: Cucine Lube Civitanova – PGE Skra Bełchatów.


Niedziela, 17 grudnia
KRAKÓW, 17.30: mecz o 3. miejsce.
KRAKÓW, 20.30: finał.

 

Z tej samej kategorii