Jastrzębianie wracają do walki o medale. Celują w złoto

Jastrzębski Węgiel
 fot. Magda Kowolik  /  źródło: Pressfocus

Przed Jastrzębskim Węglem nowa misja. - Chcemy zdobyć mistrzostwo Polski - mówi Mark Lebedew, trener „pomarańczowych”.

Po raz ostatni zespół Jastrzębskiego Węgla zagrał o medale mistrzostw Polski w sezonie 2014/15. Skończył jednak rozgrywki na czwartym miejscu, podobnie, jak sezon zasadniczy 2016/17. To był główny cel zespołu, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. - Przed nami nowe wyzwanie. Już myślimy o meczach z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle - mówił tuż po zakończeniu sobotniego spotkania z Łuczniczką Bydgoszcz Mark Lebedew, trener „pomarańczowych”.

 

Wszystko jest otwarte

Australijski szkoleniowiec posunął się nawet dalej. - To nie koniec naszej misji. Teraz wszystko zaczyna się od nowa i mamy nowe cele. Chcemy zdobyć mistrzostwo Polski - stwierdził i postawienie sprawy w ten sposób z pewnością bardzo podoba się kibicom. W podobnym tonie wypowiadają się zawodnicy jastrzębskiej drużyny, w tym jej największa gwiazda, Salvador Hidalgo Oliva. - Żeby ich pokonać, trzeba wspiąć się na wyżyny. Ale oni też mają świadomość, że chcąc nas ograć, będą musieli zaprezentować wielką siatkówkę. Przeciwko nam nie gra się łatwo. Tak długo jak piłka jest w grze, wszystko jest otwarte. I to jest najważniejsze - mówi kubański przyjmujący jastrzębskiego zespołu. Jeszcze kilkanaście dni temu jastrzębianie mieli szansę uniknąć gry o finał z mistrzem Polski. W meczach z ONICO AZS-em Politechniką Warszawską i GKS-em Katowice stracili dokładnie tyle punktów, ile zabrakło im do wyprzedzenia w tabeli Skry Bełchatów. To już jednak historia, zresztą w tak intensywnym sezonie - już w piątek pierwszy mecz półfinałowy - nie ma sensu rozpamiętywać tego, co było.

 

Dwa lata - przepaść

Jastrzębianie do walki o medale wracają po rocznej przerwie. Niby niedługiej, ale nie jeżeli weźmie się pod uwagę to, jak zmieniła się drużyna. W kadrze Jastrzębskiego Węgla znajduje się dziś tylko dwóch zawodników, którzy skończyli wówczas rozgrywki na czwartym miejscu. Jakub Popiwczak grał jednak niewiele, bo podstawowym libero był Damian Wojtaszek. Grzegorz Kosok, w międzyczasie, zaliczył roczny pobyt w Łuczniczce Bydgoszcz. A Zbigniew Bartman, wówczas przyjmujący jastrzębskiego zespołu, od tamtej pory zdążył zagrać w barwach... czterech różnych klubów.


Awans do półfinałów Plus Ligi oznacza pierwszy sukces dla Jastrzębskiego Węgla w kontekście przyszłego sezonu. Nawet jeżeli drużyna Marka Lebedewa nie zdobędzie medalu, to zapewniła sobie udział w Pucharze CEV. Przypomnijmy, że po wspomnianym sezonie 2014/15 klub, ze względu na ogromne problemy finansowe, zrezygnował z rywalizacji w tychże rozgrywkach. Teraz raczej do takiej sytuacji dojść nie powinno.

Z tej samej kategorii