Błędy, błędy, błędy... Bolesna lekcja Jastrzębskiego Węgla w Olsztynie

Jakub Jarosz
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

W rozegranym w niedzielę meczu 7. kolejki PlusLigi Indykpol AZS Olsztyn wygrał z Pomarańczowymi 3:0 (25:18, 25:23, 31:29). Jastrzębianie popełnili zbyt wiele prostych błędów i nie byli w stanie ugrać w Olsztynie nawet seta.

Blok Jana Hadravy na Salvadorze Hidalgo Olivie, czyli akcja, która zakończyła mecz, stanowi za cały komentarz do gry Kubańczyka we wczorajszym spotkaniu. Przyjmujący Jastrzębskiego Węgla zaliczył kolejny mizerny występ, a jego zespół w długą drogę powrotną do domu wyruszył w bardzo kiepskich humorach. A wcale tak być nie musiało, bo poza pierwszym, fatalnym w wykonaniu gości, secie, jastrzębianie mieli wiele w swoich rękach. Ale jeżeli popełnia się tak głupie błędy, jak dotknięcie siatki – i to trzy razy z rzędu pod koniec trzeciej odsłony – to trudno przeciwko dobrze usposobionemu rywalowi ugrać chociażby seta.


Już nie pierwszy raz w tym sezonie zespół Marka Lebedewa fatalnie wszedł w mecz. Olsztynianie konsekwentnie budowali przewagę w pierwszej partii i wygrali ją bardzo pewnie. Głównym atutem na przestrzeni całego spotkania było dobre przyjęcie w zespole Roberto Sintilliego. Przyjezdni też nieźle radzili sobie w tym elemencie, ale słabiej szło im w ataku. Wprawdzie Maciej Muzaj miał 58-procentową skuteczność i zdobył w sumie 23 punkty, ale wspomniany Oliva uzbierał ledwo 9 „oczek”, na marnej, 40-procentowej skuteczności.


Niewiele do gry jastrzębskiej drużyny wniósł Rodrigo Quiroga. Do tego stopnia, że w połowie drugiej partii Mark Lebedew desygnował do gry Jasona De Rocco. Kanadyjczyk ożywił nieco atak „Pomarańczowych”. Dość powiedzieć, że skuteczność w tym elemencie miał kapitalną. Próbował ośmiokrotnie i za każdym razem zdobywał punkt. To okazało się jednak za mało, aby spróbować powalczyć chociażby o jednego seta. Najbliższej zwycięstwa byli goście w trzeciej odsłonie. W pewnym momencie prowadzili nawet czterema punktami i wydawało się, że mecz potrwa dłużej. Tymczasem w końcówce gospodarze odrobili straty, chociaż musieli bronić się przed dwoma setbolami. Później jednak Jakub Popiwczak nie przyjął serwisu Jakuba Kochanowskiego i olsztynianie mieli piłki meczowe. Wykorzystali czwartą z nich i odnieśli całkowicie zasłużone zwycięstwo. A trener jastrzębian, Mark Lebedew, ma o czym myśleć.

 

Indykpol AZS Olsztyn – Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:18, 25:23, 31:29)

Indykpol AZS Olsztyn: Hadrava, Woicki, Kochanowski, Pliński, Rousseaux, Andringa, Żurek (libero) oraz Kańczok, Zniszczoł, Buchowski.

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Kosok, Boruch, Oliva, Quiroga, Popiwczak (libero) oraz Ernastowicz, Lushtaku, De Rocco, Sobala, Strzeżek.

Z tej samej kategorii