Grzegorz Pająk: Miejsce w czołowej „10” będzie dla nas sukcesem

Aluron Warta Zawiercie wygrał z GKS-em Katowice. - Gramy coraz lepiej, bo wyleczyliśmy drobne urazy i jesteśmy maksymalnie zaangażowani w trening - powiedział Grzegorz Pająk, rozgrywający i kapitan Aluronu Virtu Warty Zawiercie

GKS Katowice - Aluron Virtu Zawiercie
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

 

Czy spodziewał się pan tak efektownego zwycięstwa Aluronu Warty nad GKS-em?
GRZEGORZ PAJĄK: Nasi rywale chyba jeszcze mocno przeżywali porażkę z ZAKSĄ, widać to było zwłaszcza w pierwszym secie. Byli sparaliżowani. To zdecydowanie ułatwiło nam zadanie. A my zaczęliśmy agresywnie, mocno naciskaliśmy zagrywką, blokiem, graliśmy dobrze w obronie. Statuetka MVP dla Taichiro Kogi nie była przypadkowa. Zwycięstwo to efekt naszej niezwykle twardej i szalenie konsekwentnej gry.

 

10-minutowa przerwa dla zespołu prowadzącego to chyba trudna chwila?
GRZEGORZ PAJĄK: Zdecydowanie tak, osobiście jej nie lubię. Jednak trzeba sobie jakoś radzić. Przyszliśmy do szatni i powiedzieliśmy sobie, że nie możemy odpuścić. Dalej trzeba grać swoje i nie pozwolić rywalom się rozwinąć. W trzeciej partii wciąż graliśmy w dobrym tempie, ale katowiczanie nas złapali i doprowadzili do remisu. Jednak szybko wróciliśmy do swojej gry. We wcześniejszych meczach mieliśmy taką sytuację i schodziliśmy pokonani. Tym razem dobrze funkcjonowała drużyna. Gramy coraz lepiej, bo wyleczyliśmy drobne urazy i jesteśmy maksymalnie zaangażowani w trening. A teraz to owocuje naszą postawą na parkiecie, prezentujemy się zdecydowanie lepiej.

 

Mocno wspierała was głośna grupa kibiców. Zaskoczenie?
GRZEGORZ PAJĄK: Jestem pod wrażeniem ich postawy i cieszę się, że sprawiliśmy im niespodziankę. Jesteśmy debiutantami, a mamy już taki wierny fanklub. To bardzo miłe i zarazem budujące. Są hale, gdzie jest grobowa cisza i tylko garstka publiczności. A tutaj grupa naszych kibiców (ok. 200 - przyp. red.) zupełnie zdominowała miejscowych fanów.

 

Na co stać beniaminka w tym sezonie?
GRZEGORZ PAJĄK: Mnie cieszy, że zmienił się regulamin i obowiązują również spadki. Teraz wszystkie mecze są ważne i o stawkę. Osobiście uważam, że miejsce w czołowej „10” będzie dla nas sukcesem. Niższa lokata będzie dla mnie rozczarowaniem.

Z tej samej kategorii