Mimo gładkiej porażki... iskierka nadziei w BBTS-ie

Łukasz Koziura
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

W oczekiwaniu na znalezienie nowego trenera, zawodnicy z Bielska-Białej szykują się na kolejne arcytrudne zadanie.

BBTS, który ma na koncie dziewięć kolejnych porażek, nie może specjalnie liczyć na przełamanie fatalnej serii. Czeka go teraz bowiem kilka meczów z rywalami z najwyższej półki. Środowe starcie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle było pierwszym z nich. Gładka przegrana 0:3 i tak... poprawiła jednak trochę humory zawodników. - Może tego nie było widać, ale była z naszej strony walka. Na pewno zagraliśmy lepiej niż z Będzinem. Było w nas więcej radości z gry. Szkoda, bo mieliśmy szansę, by postawić trochę większy opór – mówi libero Łukasz Koziura, choć jego zespół w żadnym z setów nie dobił nawet do granicy dwudziestu punktów.


Tymczasowy trener Paweł Wrzeszcz też dostrzegł poprawę. - Na siatce byliśmy równorzędnym przeciwnikiem. Jest mała iskierka nadziei, że ruszymy do przodu – twierdzi. Trudno jednak liczyć, by ta odrobinę lepsza gra, zaczęła się szybko przekładać na punkty. Teraz bielszczan czeka bowiem wyjazd na mecz z Asseco Resovią. - Przed nami cięższy okres, bo gramy z samą czołówką – deklaruje Koziura. Podobnie sądzi Wrzeszcz. - Po tym, co zespół pokazał z ZAKSĄ, widać, że jest trochę lepiej. Postaramy się coś ugrać, ale będzie ciężko – nie ukrywa.


Zawodnicy starają się odciąć od dyskusji pozasportowych, choć wciąż trwają poszukiwania trenera, który poprowadzi zespół do końca sezonu. - Jest ciężko o tym nie myśleć. Po pierwszym meczu sezonu myślałem, że będzie trochę łatwiej, ale przyszedł trudniejszy okres. Byliśmy blisko wygranych z Częstochową i Kielcami, myśleliśmy, że w końcu się przełamiemy, ale nie udało się. Dlatego trener Miroslav Palgut odszedł. Był z nami krótko, ale szkoda każdego, który odchodzi – podkreśla libero.

 

Trenerowi Wrzeszczowi nie sprawia natomiast problemu nietypowa sytuacja, w której przygotowuje zespół do meczu, samemu nie wiedząc, czy poprowadzi w nim drużynę. - Z zespołem byłem na bieżąco, przygotowywałem go do sezonu. Dobrze się komunikujemy i czekamy na decyzję zarządu – kończy. We wtorek prezes Piotr Pluszyński deklarował, że następcę Palguta szybko uda się znaleźć. Na razie wciąż jednak rozmowy z żadnym kandydatem nie zostały doprowadzone do szczęśliwego końca.

 

Z tej samej kategorii