Katowiczanie celują w górną część tabeli

GKS Katowice - Indykpol AZS Olsztyn
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

GKS to beniaminek PlusLigi, ale radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Na początku rozgrywek jego celem było miejsce w pierwszej dziesiątce. Od pierwszej kolejki zespół znajduje się w środku tabeli, jednak ostatnio gra jednak znakomicie i kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, wygrywając cztery kolejne spotkania.

Pokonał Lotos Trefl Gdańsk (3:2), AZS Częstochowa (3:2), BBTS Bielsko-Biała (3:0) i ostatnio Effector Kielce (3:1). Zwłaszcza wygrana z ekipą z Kielc smakowała szczególnie, bo katowiczanom udało się zrewanżować za przegraną w pierwszej rundzie w „Spodku”. - Nie był to rewanż. Wtedy był to dla nas pierwszy mecz w tej hali. Wiedzieliśmy, że nie będziemy mieć wielu atutów. W Kielcach chcieliśmy wygrać, poza tym jesteśmy lepsi niż kilka miesięcy temu – wyjaśnił szkoleniowiec GieKSy, który podkreślił, że sukces nie przyszedł łatwo. - To było trudne spotkanie. Brakowało nam cierpliwości. Dopiero gdy zaczęliśmy dobrze zagrywać i śmielej sobie poczynać przy trudnych piłkach, przejęliśmy inicjatywę – podsumował Gruszka.

 

Siła z ławki

Siłą katowiczan jest przede wszystkim wyrównany skład. W Kielcach znakomitą zmianę dał Paweł Pietraszko, który wszedł w końcówce i zakończył mecz. Najpierw popisał się udanym atakiem, a następnie zaserwował asa. - Nie czuję się bohaterem. Cieszę się, że pomogłem drużynie. Wchodząc na parkiet od razu powiedziałem do naszego rozgrywającego: - Dawaj do mnie. Fajnie, że mi zaufał, bo udało się skończyć akcję. Później dobra zagrywka i wygraliśmy... – opisywał ostatnie piłki bohater końcówki meczu.

 

Przynajmniej spróbują
W zespole panuje też znakomita atmosfera, praca siatkarzy ze szkoleniowcem też układa się wzorowo. - Piotrek Gruszka jeszcze niedawno był zawodnikiem i doskonale zna problemy, które mogą pojawić się w drużynie. Dobrze się rozumiemy - ocenił relacje z trenerem Marco Falashi, rozgrywający i lider GKS-u.


Dzięki czterem kolejnym wygranym, katowiczanie zajmują 9. pozycję w tabeli, ale mają tylko dwa punkty mniej od Lotosu Trefla Gdańsk i trzy od Cerrad Czarni Radom. Czy zatem cel postawiony przed zespołem na początku sezonu zmienił się? - Naszych zwycięstw nie rozpatrujemy w kategoriach serii, bo ta kiedyś zawsze się kończy. Ale spróbujemy powalczyć o ósme miejsce. To teraz nasz cel. Jeśli się uda - będziemy szczęśliwi, jeśli nie - nie będziemy rozpaczać. Powiemy sobie wówczas, że przynajmniej spróbowaliśmy – zakończył Gruszka.

Z tej samej kategorii