Jastrzębie może, a Resovia musi. Dziś pierwszy akt walki o brąz

Jastrzębski Węgiel
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

O 18.00 w Jastrzębiu-Zdroju rozpocznie się pierwsze spotkanie o brązowe medale PlusLigi. Stawką rywalizacji pomiędzy Jastrzębskim Węglem a Asseco Resovią Rzeszów jest miejsce w Lidze Mistrzów.

Po półfinałach, w których oba zespoły musiały uznać wyższość rywali, w świadomości tych drużyn niewiele się zmieniło. Jastrzębianie nadal przede wszystkim mogą. Resovia? Musi. Obie ekipy doznały sromotnych porażek, chociaż w każdym z przypadków słowo to należy rozumieć nieco inaczej. Jastrzębski Węgiel nie miał nic do powiedzenia w starciu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i nawet mistrz Polski był nieco zdziwiony, że poszło mu tak łatwo. Resovia dla odmiany startowała do walki o finał z uprzywilejowanego miejsca, bo sezon zasadniczy zakończyła na drugiej pozycji. O złoto zagra jednak trzecia Skra, która zdecydowanie lepiej wytrzymała tę rywalizację pod względem psychicznym.

 

Resovia przed rewolucją?

Brak awansu do finału przyjęto w Rzeszowie z dużym rozczarowaniem. I jakkolwiek zakończy się rywalizacja z Jastrzębskim Węglem, już mówi się o tym, że w zespole dojdzie do sporych zmian. Do niektórych już zresztą doszło, bo od przyszłego sezonu w zespole zagra Jakub Jarosz, który wraca do Polski z rocznych wojaży po Zatoce Perskiej, a z wypożyczenia do Cerradu Czarnych Radom wraca rozgrywający Michał Kędzierski. Kontrakty przedłużyli Thibault Rossard, Marcin Możdżonek i Jochen Schoeps, ale w kolejnym sezonie nie zagra na Podpromiu Piotr Nowakowski. Mówi się, że reprezentacyjny środkowy trafi do LOTOS-u Trefla Gdańsk. Do najważniejszej zmiany może jednak dojść na stanowisku trenera.


Rzeszowskie wróble ćwierkają, że Andrzej Kowal, który prowadzi samodzielnie zespół od sześciu lat i ma na swoim koncie trzy mistrzostwa Polski, kończy przygodę z klubem. W jego miejsce ma zostać zatrudniony doświadczony, zagraniczny szkoleniowiec. Przypomnijmy, że w listopadzie poprzedniego roku Kowal, po porażce z GKS-em Katowice przed własną publicznością, która wywołała niespotykaną w siatkarskich halach wściekłość kibiców, oddał się do dyspozycji zarządu. Ten jednak nie zdymisjonował szkoleniowca. Ostatnio Kowal zmienił zdanie i w jednym z wywiadów powiedział, że chciałby wypełnić kontrakt z Resovią, który obowiązuje do końca sezonu 2017/18.

 

Muszą wrócić armaty

Takich problemów nie ma Mark Lebedew, szkoleniowiec jastrzębskiego zespołu. Australijczyk na pewno będzie pracował w klubie w kolejnym sezonie i ma już określone plany. Niemniej jednak na razie myśli o tym, aby zdobyć medal. – Jestem absolutnie przekonany, że mamy siły na to, by powalczyć z Resovią. Sezon jest długi, może zawodnicy odczuwają już zmęczenie mentalne, ale nie możemy na to patrzeć. Wrócimy do gry. Zebraliśmy nauczkę z ostatnich dwóch spotkań. Mamy szansę na medal i naprawdę chcemy go zdobyć – mówi z przekonaniem w głosie opiekun „pomarańczowych”.


Przed rywalizacją o miejsce na najniższym stopniu podium za jastrzębskim zespołem niewątpliwie przemawia to, co działo się w meczach między obiema drużynami w tym sezonie. Oba spotkania padły łupem drużyny, która zakończyła sezon zasadniczy na czwartej pozycji. Za każdym razem w stosunku 3:1. Zarówno w Jastrzębiu-Zdroju, jak i w Rzeszowie znakomicie zagrały najskuteczniejsze jastrzębski armaty. W sumie w tych dwóch spotkaniach Maciej Muzaj i Salvador Hidalgo zdobyli 83 punkty, czyli sami wygrali trzy z sześciu setów! W półfinałach z ZAKSĄ atakujący i przyjmujący praktycznie nie istnieli. Ich wspólny dorobek wyniósł zaledwie 30 „oczek”.

 

Jest o co grać

Obaj muszą się zatem odbudować, jeżeli chcą po meczu w Rzeszowie, który zostanie rozegrany w najbliższą niedzielę, odebrać brązowe medale. To samo tyczy się całej drużyny Resovii, bo stawka nadal jest bardzo wysoka. - Nigdy nie zdobyłem brązowego medalu PlusLigi, dlatego chciałbym dołączyć go do swojej kolekcji. Trzecie miejsce jest lepsze od czwartego – mówi Jochen Schoeps, kapitan nadal urzędującego wicemistrza Polski. - Gramy o miejsce premiowane występami w Lidze Mistrzów. W poprzednich sezonach, awansując do kolejnych finałów, mieliśmy zapewnione to miejsce. Teraz musimy o nie jeszcze powalczyć – podkreśla niemiecki atakujący.


Resovia nie schodzi z podium PlusLigi od 2009 roku, czyli od ośmiu sezonów, W tym okresie po trzy razy była mistrzem i wicemistrzem Polski, a dwa razy zdobywała brązowy medal. Jeżeli pokona Jastrzębski Węgiel, wszystkich medali będzie po równo. „Pomarańczowi” marzą jednak o tym, aby wrócić na podium po trzyletniej na nim nieobecności. Wygra ten, który lepiej wykorzystał wielkanocną przerwę. Przede wszystkim na wyciągnięcie wniosków po półfinałowej porażce.

Z tej samej kategorii