Leszek Dejewski: Znaliśmy problemy Resovii

Jastrzębski Węgiel wygrał wczoraj z Asseco Resovią 3:1 w pierwszym meczu o brązowy medal PlusLigi. - Po przegranych meczach z Kędzierzynem wydawało się, że Jastrzębskiego Węgla już nie ma. Tymczasem odrodziliśmy się - podkreślił po meczu drugi trener Pomarańczowych, Leszek Dejewski.

Jastrzebski Wegiel - Asseco Resovia Rzeszow
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

JAKUB KUBIELAS: Co najbardziej cieszy pana po takim meczu?
LESZEK DEJEWSKI: Najbardziej cieszymy się ze zwycięstwa w takich rozmiarach. Sytuacja jest taka, że teraz musimy wygrać dwa sety w Rzeszowie. Ten mecz jednak falował. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę z tego, że rywal ma problemy z libero. Jeden był kontuzjowany, drugiemu uraz się odnowił. Mimo to bardzo dużo szkody narobiła nam Resovia zagrywką. Musimy to przeanalizować i wymyślić jakieś antidotum na rewanż.

 

Wydaje się, że w tym spotkaniu chodzi o to, który zespół prędzej się odrodzi po półfinałowych porażkach.
LESZEK DEJEWSKI: Po przegranych meczach z Kędzierzynem wydawało się, że Jastrzębskiego Węgla już nie ma. Tymczasem odrodziliśmy się, przede wszystkim pokazaliśmy walkę. Mecz może nie był bardzo ładny dla kibiców, ale najważniejsze jest zwycięstwo.

 

Dziś pierwszy raz na dłuższym dystansie zagrał Sebastian Schwarz. Wniósł sporo jakości do waszej gry.
LESZEK DEJEWSKI: Tego od niego oczekujemy. Dosyć długo czekał w kwadracie na swoją szansę. Nie jest to zawodnik z mocnym atakiem, ale ma dobre przyjęcie i w tym elemencie na pewno nam pomógł, choć i w innych elementach również.

 

Trzeci raz pokonaliście w tym sezonie Resovię 3:1. Czwarta wygrana w niedzielę i przywieziecie do Jastrzębia brąz.
LESZEK DEJEWSKI: Na pewno bardzo byśmy chcieli. Niemniej jednak gramy z bardzo dobrym zespołem, który na pewno się nie położy i będzie chciał odebrać medale u siebie. Ale to prawda, że jesteśmy w bardzo dobrym położeniu.

Z tej samej kategorii