Od zwycięstwa do zwycięstwa - tak maszerują siatkarze GKS Katowice

W meczach, gdy zespół z czołówki tabeli mierzy się z jednym z najsłabszych, niektórzy z góry zakładają zwycięstwo faworytów. Nie inaczej było w potyczce BBTS Bielsko-Biała z GKS-em Katowice. Wszystko wydawało się takie proste, a rzeczywistość była zgoła inna. Faworyzowani katowiczanie natrafili na opór ambitnie grających gospodarzy.

BBTS Bielsko-Biala - GKS Katowice
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

To piąte zwycięstwo GKS-u z rzędu i katowiczanie umocnili się w czołówce tabeli.

 

Początkowo obie drużyny nie mogły się wstrzelić zagrywką i trwała uporczywa walka niemal o każdy punkt. Dwupunktowa przewaga jednych bądź drugich, to było wszystko na co było ich stać. Przy stanie 23:23 Emanuel Kohut popisał się udaną zagrywką, by po chwili ją zepsuć. Gospodarze jednak nie wytrzymali nerwowo. Katowiczanie śmiało zaatakowali po bloku i piłka wylądowała poza boiskiem. W kolejnym ataku bielszczanie posłali piłkę w aut i było po pierwszej partii.


W kolejnej odsłonie przez długi czas nic nie wskazywało na emocje. Goście spokojnie, na luzie atakowali i dość szybko zbudowali sobie bezpieczną przewagę. Katowiczanie prowadzili już 22:16 i wszystko zmierzało do szczęśliwego końca. Jednak bielszczanie wcale nie zamierzali rezygnować. Siatkarze GKS-u prowadzili już 24:19 i... gospodarze zdobyli 5 pkt. z rzędu doprowadzając do remisu po 24:24. Katowiczanie dopiero za 6. piłką setową, bo bielszczanie po ataku posłali piłkę w aut.


10-minutowe przerwy jednych dekoncentrują, innych zaś mobilizują. I tak też było w tym meczu. Gospodarze nie tylko skutecznie w ataku, ale również w obronie. To sprawiło, że zdobyli wysoką przewagę (18:11), ale po czasie katowiczanie poderwali się do ataku. Straty nieco zniwelowali, ale nie byli w stanie ich odrobić. Emocji również nie zabrakło i znów rozgorzał bój o każdy punkt. Jednak dwie decydujące piłki należały do katowiczan i odetchnęli z ulgą, bo zespół BBTS-u nie należy do ich ulubionych

 

BBTS BIELSKO-BIAŁA – GKS KATOWICE 1:3 (24:26, 28:30, 25:22, 23:25)
BIELSKO-B.; Maciończyk (1), Tarasow (18), Gaca (3), Bucki (4), Łukasik (17), Cedzyński (10), Czauderna (libero) oraz Marek (libero) oraz Peacock (2), Krikun (19), Siek (1) Piotrowski, Janeczek. Trener Rostislav CHUDIK.
KATOWICE: Komenda (4), Kapelus (13), Pietraszko (5), Butryn (18), Quiroga (16), Kohut (9), Mariański (libero) oraz Krulicki (4), Stelmach (1), Sobański (2), Witczak (2), Fijałek, Kalembka. Trener Piotr GRUSZKA.
Sędziowali: Wojciech Maroszek (Żory) i Marek Lagierski (Czeladź). Widzów 1000.
Przebieg meczu
I: 10:8, 13:15, 20:18, 24:26.
II: 6:10, 8:15, 14:20, 24:25, 28:30.
III:10:7, 15:10, 20:15, 25:22.
IV: 9:10, 14:15, 18:20, 23:25.
Bohater – Gonzalo QUIROGA.

Z tej samej kategorii