Bartosz Mariański:Trudniej niż w debiucie!

Bartosz Mariański
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

W poprzednim sezonie chyba największym zaskoczeniem byliśmy my, bo nikt nie oczekiwał od beniaminka takiej postawy. W każdym razie faworytom narobiliśmy sporo kłopotów. W nowym sezonie rywale będą do nas podchodzili z podwójną czujnością - uważa libero GKS-u Katowice.

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Poznał pan smak PlusLigi i... jakie są pańskie wrażenia?
BARTOSZ MARIAŃSKI: - Utwierdziłem się w przekonaniu, że PlusLiga należy do najsilniejszych w świecie. W poprzednim sezonie chyba największym zaskoczeniem byliśmy my, bo nikt nie oczekiwał od beniaminka takiej postawy. W każdym razie faworytom narobiliśmy sporo kłopotów. Należy tylko żałować, że straciliśmy punkty z drużynami niżej notowanymi (MKS Będzin - przyp.red.). Gdybyśmy wygrali dwa-trzy mecze więcej, to i miejsce w tabeli byłoby zdecydowanie wyższe.

Czuł się pan zmęczony sezonem?
BARTOSZ MARIAŃSKI: - Sezon nie był dla mnie zbyt wyczerpujący. Początkowo grałem w podstawowym składzie, a potem wchodziłem na zmiany. Byłem dobrze przygotowany, więc do końca zachowałem siły. Urlopy? Wszystkim się wydaje, że mieliśmy długie, ale Andrzej Zahorski, trener przygotowania fizycznego, zadbał, byśmy się nie nudzili. Każdy z nas dostał dokładne instrukcje, co trzeba wykonać w siłowni i staraliśmy te polecenia jak najlepiej wykonać. Codziennie o 8.00 rano byłem więc w siłowni i spędzałem w niej 3 godziny. Po takiej pracy miałem wolne i... mogłem wypoczywać (śmiech).

Miał pan choćby krótki urlop?
BARTOSZ MARIAŃSKI: - Czas wolny spędziliśmy w czwórkę w Grecji. Ja pojechałem z narzeczoną Żanetą, Paweł Pietraszko ze swoją - Agatą. Relaksowaliśmy się tam przez dwa tygodnie. I... nie było rozmów o siatkówce. Odpoczęliśmy, wróciliśmy zadowoleni i zabraliśmy się do pracy. Mnie już brakowało siatkówki oraz rozmów z kolegami, tym bardziej że stanowimy fajną, zgraną grupę.

Jakiego rodzaju prognozy snuje pan przed zbliżającym się sezonem?
BARTOSZ MARIAŃSKI: - Zmieniony został regulamin rozgrywek. I dobrze, bo moim zdaniem ten obowiązujący wcześniej zupełnie się nie sprawdził. Teraz o medale będzie grała czołowa „6”, co powinno podnieść poziom emocji. Ale naszej drużynie będzie zdecydowanie trudniej niż w poprzednim sezonie - nie tylko z powodu nowych zasad rozgrywek, lecz przede wszystkim dlatego, że nasi rywale będą do nas podchodzili ze zdwojoną czujnością.

Z tej samej kategorii