Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa

Bartosz Janeczek
 źródło: Pressfocus

To będzie dla mnie coś nowego, ale mam nadzieję, że dam radę. Po prostu przyszedł czas na zmiany - mówi Bartosz Janeczek, „nowy” przyjmujący, ale „stary” zawodnik BBTS-u Bielsko-Biała

Bartosz Janeczek ma za sobą wiele lat gry w klubach PlusLigi, jak również na zagranicznych parkietach. Do BBTS-u trafił przed sezonem 2015/16 i był podstawowym atakującym. W minionych rozgrywkach rozegrał 97 setów, zdobywając 310 punktów. W bielskich barwach ma ich łącznie 678. W nowym sezonie tak łatwo już mieć nie będzie...

Jerzy MUCHA: - Z atakującego stał się pan przyjmującym. Trudno było podjąć decyzję o zmianie pozycji? Pewne nawyki i przyzwyczajenia po latach gry w ataku przecież zostają.
Bartosz JANECZEK: - Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że to była wyłącznie moja decyzja. Na pewno będzie to coś nowego, ale jestem przekonany, że sobie poradzę. Z tą rolą miałem wcześniej coś wspólnego, więc nie będzie to takie straszne. Wcześniej rozmawiałem w tej sprawie zarówno z trenerem Rostislavem Chudikiem, jak i prezesem Piotrem Pluszyńskim. Moja decyzja została pozytywnie odebrana, co też utwierdziło mnie w przekonaniu, że ta zmiana wyjdzie mi na dobre. Jestem zmotywowany do pracy na nowej pozycji. Wiem, że nie będzie łatwo, jednak wierzę, że jeżeli wykonam milion odbiorów piłki, to w tym elemencie poczuję się pewnie.
Zanim zdecydował się pan zostać w Bielsku-Białej, miał pan oferty z innych klubów?
Bartosz JANECZEK: - Jakieś były, głównie z lig zagranicznych, a konkretniej z Turcji i Włoch. Ale zależało mi na tym, by zostać w Bielsku, gdzie wcześniej spędziłem dwa sezony. Chciałbym pomóc drużynie w skutecznej walce na krajowym podwórku. Chodzi przede wszystkim o to, by nasza gra była stabilna i solidna. W tych i innych elementach musimy mocno popracować.
Bielski klub nie uzależniał podpisania nowego kontraktu od zmiany pozycji?
Bartosz JANECZEK: - Nie. Gdybym nie zdecydował się na tę zmianę, to i tak klub zaproponowałby mi podpisanie nowego kontraktu. Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Poradzę sobie. Mój wiek (12 lipca Janeczek skończy 30 lat - przyp. red.) nie ma tu nic do rzeczy, a nawet jest atutem. Już nie mogę się doczekać przygotowań do nowego sezonu i treningów na przyjęciu.
W PlusLidze grał pan wyłącznie w ataku, teraz czeka pana duży przeskok.
Bartosz JANECZEK: - W rozgrywkach młodzieżowych, zanim trafiłem do klubów PlusLigi, grałem na różnych pozycjach. Na środku bloku, na ataku i także na przyjęciu. W SMS-ie również dość często grałem na przyjęciu. W moim pierwszym meczu w PlusLidze - w barwach Gwardii Wrocław - wyszedłem na boisko w tej roli. Ale potem Gwardia zakupiła nowego przyjmującego i tak zostałem atakującym. W sezonie 2014/15, z powodu kontuzji Michała Bąkiewicza, na przyjęciu rozegrałem pół sezonu. Nawet w poprzednich rozgrywkach miałem „kontakt” z przyjęciem. Za każdym razem czułem, że robię coś zupełnie nowego i może nawet trochę ciekawszego od tego, co się robi, grając na pozycji atakującego. W Częstochowie już na stałe byłem atakującym i tak oto zostałem „zaszufladkowany”...
W minionym sezonie BBTS zajął dopiero 14. miejsce, co nikogo pod Klimczokiem nie zadowoliło. Gdybyście w nowych rozgrywkach powtórzyli ten wynik, groziłby wam baraż...
Bartosz JANECZEK: - W żadnym wypadku nie chcemy zająć 13. czy 14. miejsca, by uniknąć gier barażowych. Nowy sezon będzie megaciekawy. Niektóre zespoły zostaną poddane weryfikacji pod względem poziomu i potencjału sportowego. W naszym zaszły spore zmiany. Do sztabu szkoleniowego doszedł Paweł Gradowski, są nowi zawodnicy. Chcemy stworzyć drużynę, która podoła wyzwaniu, jakim będzie uzyskanie jak najwyższego miejsca. Moje cele są związane z nową pozycją, a dokładnie tym, żeby jak najszybciej odnaleźć się w roli przyjmującego. Przede wszystkim chcemy zostać solidnym ligowcem i skończyć z grą o utrzymanie.
Ale to nie będzie łatwe. Transfery nie rzucają na kolana...
Bartosz JANECZEK: - To będzie mój trzeci sezon w bielskim klubie. Może zaskoczymy od początku. Ciekawiej będzie na dole niż na górze. Chcemy stworzyć drużynę z charakterem i to będzie nasz atut. Kluczowe będzie obsadzenie trzech pozycji dla graczy zagranicznych. Mamy Rosjanina Olega Krikuna. To bardzo solidny atakujący, który dał się poznać z dobrej strony w rosyjskiej Superlidze. Jest także z nami australijski rozgrywający Harrison Peacock, który występuje w reprezentacji swojego kraju. To nietuzinkowy gracz. Są też młodzi siatkarze. Tworzy się naprawdę ciekawa ekipa.
To może być dla pana przełomowy sezon? Może czas, by zerwać wreszcie etykietkę wiecznego talentu...
Bartosz JANECZEK: - To nie tak miało wyglądać. Na pewno mogłem osiągnąć więcej. Były słabe sezony w moim wykonaniu. Może ta zmiana pozycji odmieni moją grę, spowoduje wyraźny postęp. Miałem dobre sezony w Częstochowie. Ale potem było zamieszanie z przejściem do Rzeszowa, które mi nie posłużyło. Mam nadzieję, że nowe rozgrywki - już w innym „wcieleniu”- będą

Z tej samej kategorii