Inaczej budować ten kalendarz!

Bilans otwarcia zawiercian w elicie: trzy porażki i jeden zdobyty set! Winią za to terminarz, bo mierzyli się z tuzami. Zamierzają interweniować u organizatora rozgrywek, by inny beniaminek nie podzielił ich losu.

Grzegorz Bociek stara się bardzo, ale zawiercianie wciąż maja pod górę.
 /  fot. łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Komentujący w telewizji Polsat nasz niedzielny mecz z Jastrzębskim Węglem Damian Dacewicz przypomniał, że kilka lat temu on też zaliczył taki sam falstart w roli trenera MKS-u Będzin - mówi Kryspin Baran, prezes Aluronu Virtu Warty. - Chcemy zgłosić do PlusLigi wniosek, a właściwie propozycję, by sposób budowania terminarza został zmieniony. Już nie chodzi o nas, ale kolejnych beniaminków, by nie musieli zaczynać sezonu od meczów z teoretycznie najsilniejszymi rywalami. Przy takim kalendarzu zbudowanie swojej gry jest naprawdę utrudnione. Należałoby się nad tym wszystkim pochylić - dodaje Baran, mając nadzieję, że jego zespół już nigdy nie wejdzie w buty beniaminka, który na swojej drodze od razu trafia na potentatów.

Doświadczenie jest, zwycięstw brak
Na początek swojej przygody z PlusLigą zawiercianie płacą frycowe, mimo że mają w swoim składzie wielu doświadczonych zawodników, takich jak chociażby Grzegorz Bociek, Taichiro Koga, David Smith czy znający od podszewki realia polskiej siatkówki, Michał Żuk. W efekcie rewolucji kadrowej pozyskano 8 graczy, w tym także mniej ogranych, jak Mariusz Marcyniak. - Nie wiem, czego nam brakuje, ale po raz kolejny kiepsko wchodzimy w mecz. Znowu w pierwszym secie dostajemy bęcki, przegrywamy wysoko, a potem trudno jest wrócić i odbudować się psychicznie. Wychodzimy na parkiet z założeniem, żeby walczyć, a przeciwnik nas dewastuje - zauważa środkowy Warty, który - podobnie jak jego starsi koledzy - miał kwaśną minę po demolce, jaką w ostatniej kolejce zafundował beniaminkowi Jastrzębski Węgiel.
Marcyniak dodaje, że drużynie w żadnym wypadku nie brakuje doświadczenia. W takim razie, jakie są powody falstartu? - Rywale są ograni, ale my też nie jesteśmy młodym zespołem, więc doświadczenie jest i u nas. Końcówki nam uciekają, nie potrafimy utrzymać przewag, ale mam nadzieję, że to przyjdzie w dalszej części sezonu. Czy już w sobotę w meczu z Olsztynem? Oczywiście, spróbujemy zdobyć punkty. Cieszy nasza gra, ale myślę, że kibice - tak jak my - są już głodni punkcików. Niby w tych trzech meczach były momenty, w których fajnie się zaprezentowaliśmy, lecz punktów nie widać i tego bardzo szkoda - zaznacza na koniec były gracz m.in. AZS-u Częstochowa i Skry Bełchatów.

Rycerze czy wojownicy?
Szef zawierciańskiego klubu nie zwala wszystkiego na fatalny terminarz. Po analizie dochodzi do kilku wniosków, które wyjaśniają dotychczasowe porażki. - Po pierwsze, stanęliśmy do walki z rywalami naprawdę godnymi, teoretycznie silniejszymi od nas. Po drugie, w grupie 14 zawodników mamy aż 8 nowych, więc budujemy zespół od początku. Po trzecie, w drużynie jest 3 kadrowiczów: Kaichiro Koga, David Smith i Matej Patak, którzy niemal w ostatniej chwili dołączyli do reszty. Po czwarte, przytrafiały się nam kontuzje przeciążeniowe - wylicza sternik klubu z Zawiercia. Choć zespół przegrywał, kibice nie odwrócili się od niego. - Hala jest wypełniona do ostatniego miejsca, a bilety wyprzedane już kilka dni przed meczem. Kibice są wyedukowani i realnie patrzą na to wszystko. Doskonale wiedzą, jakich mieliśmy rywali - uważa prezes Baran.
W opinii trenera Emanuela Zaniniego „Jurajscy rycerze” mają być wojownikami od pierwszej do ostatniej piłki. Takiego podejścia Włoch jeszcze jednak nie zaszczepił swoim podopiecznym. Bardzo często zespół załamuje się pierwszymi niepowodzeniami i zostaje „rozjechany” przez rywali… - Potrzebna jest cierpliwość, bo w przypadku każdego zespołu czy zawodnika niezbędny jest czas, by w swoim wnętrzu znaleźć rozwiązanie, a także właściwy system. Musimy zacząć od odpowiedniego podejścia. Naszym celem jest utrzymanie w PlusLidze, więc musimy rozwinąć w sobie tego rodzaju mentalność - przekonuje szkoleniowiec, który zamierza zabrać swoich graczy na spotkanie integracyjne. Może po nim staną sie prawdziwymi wojownikami…

Z tej samej kategorii