Zawiercianie pokazali pazurki

„Jurajscy rycerze” - bo tak nazywają beniaminka z Zawiercia - na inaugurację sezonu podejmowali obrońców tytułu mistrzowskiego z Kędzierzyna-Koźla i mocno zaakcentowali swoją obecność na parkiecie. Gospodarze walczyli jak równy z równym. Wprawdzie przegrali z ZAKSĄ 1:3, ale przy większym opanowaniu nerwowym oraz doświadczeniu zapewne mogliby pokusić się o punkt, a może i nawet dwa.

Taichiro Koga
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Beniaminek pokazał pazurki, choć nie występował w optymalnym składzie, bo Brazylijczyk De Leon jest chory, Amerykanin David Smith jeszcze nie dotarł, zaś Matej Patak ledwo co wykaraskał się z kłopotów zdrowotnych. Wygląd ajednak na to, że ekipa Emanuela Zaniniego nie będzie dostarczycielem punktów czy też czerwoną latarnią.

 

Kibice zbudowali

Gospodarze zaczęli z dwoma Grzegorzami: rozgrywającym Pająkiem oraz Boćkiem, ale w trakcie meczu dokonano roszady. Tego pierwszego zastąpił powracający po kontuzji Kacper Popik, zaś Boćka Łukasz Kaczorowski. Wejście tego drugiego było imponujące - atakował bez respektu i zdobywał punkty.
Specyficzna hala oraz atmosfera w niej były sprzymierzeńcem gospodarzy. Uskrzydleni dopingiem potrafili w dwóch setach odrobić straty i doprowadzić do gry na przewagi. Przy odrobinie szczęścia gospodarze mogli wygrać trzecią partię, a wówczas zapachniałoby sensacją.


- Myślę, że widowisko mogło się podobać publiczności - mówił po meczu Grzegorz Pająk. - Byłem zbudowany postawą kibiców. Dwa razy w setach doprowadzaliśmy do remisu i chyba tym samym napędziliśmy mistrzom strachu. Teraz nie wykorzystaliśmy swoich szans, ale ten zespół dopiero się uczy gry na najwyższym szczeblu. Przypuszczam, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej i sprawimy niejedną niespodziankę.

 

Energia z Sasebo

Już teraz można śmiało powiedzieć, że libero Tachiro Koga będzie objawieniem rozgrywek. Japończyk rodem z Sasebo, który jutro skończy 28 lat, jest pierwszym reprezentantem tego kraju w PlusLidze. Na początku swojej przygody z siatkówką występował jako rozgrywający, ale od 19. roku życia gra na pozycji libero. Wcześniej występował w Finlandii, ale do Zawiercia przyjechał z Paryża. W Europie chce wywalczyć miejsce w reprezentacji na igrzyska olimpijskie w Tokio 2020.
W meczu z ZAKSĄ imponował świetnymi obronami oraz z dużym wyczuciem potrafił wystawić piłkę kolegom na skrzydło. Koga tryska pozytywną energią i ma dobry wpływ na zespół.


- Nie mamy żadnej zdobyczy punktowej, niemniej jestem zadowolony z postawy drużyny, która walczyła do końca o jak najlepszy wynik. Mieliśmy kłopoty zdrowotne i one zakłóciły cykl przygotowań - stwierdził trener gospodarzy Emanuel Zanini.
- Nasza gra nie była perfekcyjna, bo zespół jest w budowie. Ale ten mecz potwierdził, że liga w tym sezonie będzie niezwykle wyrównana i trzeba będzie sporo się natrudzić, by zdobyć komplet punktów - przyznał opiekun ZAKSY, Andrea Gardini.

Z tej samej kategorii