Bitwa o Zagłębie dla Aluronu Virtu. Wygrana w czterech setach z MKS Będzin.

W historycznych, pierwszych derbach Zagłębia Dąbrowskiego w PlusLidze, lepsi okazali się siatkarze Aluronu Virtu. Zawiercianie wygrali po zaciętym spotkaniu 3:1 z MKS Będzin. Podopieczni Emanuela Zaniniego zwyciężyli 3. raz z rzędu.

MKS Bedzin - Lotos Trefl Gdansk
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

- Spodziewam się szybkiej wygranej 3:0 naszej drużyny – mówił nam jeszcze przed spotkaniem Witold Grim, prezydent Zawiercia, który jest na każdym meczu Aluronu Virtu.

Początek I seta nie wskazywał jednak na taki właśnie scenariusz, to MKS wyglądał na zespół bardziej poukładany, lepszy w każdym elemencie rzemiosła siatkarskiego. Gospodarze rozkręcali się powoli, by od połowy drugiej partii grać na wysokich obrotach.

Zacznijmy jednak od początku. Będzinianie rozpoczęli wprawdzie bez Marcina Walińskiego, wcześniej najlepiej punktującego gracza w drużynie Stelio DeRocco (14,5 punktu na mecz), niemniej precyzyjnie przyjmowali zagrywkę, zaś w ataku szalał uderzający bezkompromisowo Rafał Faryna. O atakującym gości można było żartobliwie powiedzieć, że ma młotek w ręce… Przemeblowana szóstka MKS-u radziła sobie wyśmienicie, czego nie można było powiedzieć o rywalach. Goście prowadzili 10:7 i 13:10, jednak ekipa Zaniniego nie odpuszczała. Po asie serwisowym Grzegorza Boćka MKS miał tylko jeden punkt przewagi (16:15), jednak końcówkę będzinianie rozegrali popisowo, zdobywając ostatni punkt blokiem, na który nadział się paskudnie Łukasz Kaczorowski.

Wydawało się, że goście pójdą za ciosem i zdominują przeciwnika. Przełomowy moment drugiego seta miał miejsce przy stanie 18:18, gdy na zagrywce stanął Hugo de Leon. Brazylijczyk popisał się efektownym asem, a później zawiercianie utrzymali już do końca tej odsłony dwupunktową przewagę. Wspomniany de Leon był także autorem ostatniego zbicia, kiedy to zaatakował skutecznie z lewego skrzydła. Lepsza gra gospodarzy to efekt zdecydowanej poprawy w przyjęciu i przebudzenia się Boćka. Blok MKS-u nie był już tak czujny i były reprezentant Polski szalał nad siatką.

 

Klobucar punktował najczęściej

Wspomniana druga partia rozgrzała kibiców jednej i drugiej drużyny. Prawie 70-osobowa grupa fanów będzinian głośnym dopingiem wspierała swój zespół i nawet porażka w drugiej odsłonie nie zachwiała ich wiary w sukces. W trzeciej wyrównaną grę mieliśmy do stanu 17:16 dla zawiercian. Trener będzinian widząc, że gra jego podopiecznych zaczyna się sypać poprosił o czas. Ta sytuacja nie odmienia jednak wydarzeń na parkiecie. Po asie Łukasza Swodczyka, który potwierdziła wideo-weryfikacja, gospodarze grali coraz bardziej swobodnie i dość pewnie wygrali trzeciego seta. W jego końcówce z kwadratu dla rezerwowych zameldował się Rafael Araujo, ale stać go było tylko na jedno „oczko”. Dodajmy, że pewnym punktem będzinian był Jan Klobucar, który po trzech partiach miał na koncie 13 punktów. Wspomniany Faryna zdobył ich w tym okresie 12, ale widać było, że w miarę rozwoju wypadków popełniał on coraz więcej błędów. Zmęczenie dawało znać o sobie.

Czwarta odsłona okazała się ostatnią. Co prawda MKS wyszedł na 5:4, jednak w tym momencie będzinian dopadła dziwna słabość i pozwolili oni zdobyć rywalowi aż 6 punktów z rzędu. To podłamało będzinian, którzy nie odnaleźli się już do końca spotkania. Dotknięcie siatki będzińskiego bloku, w sytuacji, gdy atakował Bociek, zakończyło derby Zagłębia Dąbrowskiego.

 

ALURON VIRTU WARTA Zawiercie – MKS Będzin 3:1 (22:25, 25:23, 25:19, 25:17)

 

ALURON VIRTU: Pająk (4), Żuk, Swodczyk (10), Bociek (15), de Leon (17), Smith (10), Koga (libero) oraz Andrzejewski (libero), Kaczorowski, Patak (11). Trener: Emanuele ZANINI.

MKS: Seif (4), Jordanow (7), Ratajczak (8), Faryna (12), Klobucar (14), Grzechnik (3), Potera (libero) oraz Waliński (3), Kozub, Araujo (3), Peszko. Trener: Stelio DEROCCO.

 

Sędziowali: Piotr Król (Katowice) i Wojciech Maroszek (Żory).  Widzów: 1500.

 

Przebieg meczu

I: 3:5, 7:10, 11:15, 16:20, 22:25

II: 3:5, 9:10, 16:15, 20:18, 25:23,

III: 4:5, 9:10, 14:15, 20:16, 25:19,

IV: 4:5, 10:5, 15:9, 20:14, 25:17

 

Bohater meczu: Łukasz SWODCZYK.

 

 

Z tej samej kategorii