Krystyna Strasz: Staramy się nie nakręcać

- Wiem, że teraz w Dąbrowie Górniczej klimat wokół siatkówki nie jest taki, jak kilka sezonów wcześniej. Mam jednak nadzieję, że wszystko wróci do normy i zespół znów będzie należał do czołówki krajowej - mówi była siatkarka MKS-u, obecnie zawodniczka ŁKS-u Commercecon Łódź.

Krystyna Strasz
 fot. Daniel Kordos  /  źródło: Pressfocus

Krystyna Strasz, znana również pod panieńskim nazwiskiem Tkaczewska, jest wychowanką MKS-u Dąbrowa Górnicza. Z tym klubem zdobyła srebrny i brązowe medale, dwa Puchary Polski oraz dwa Superpuchary. Zagłębianka od listopada 2016 roku reprezentuje ŁKS Commercecon Łódź, który w tym sezonie zaliczył 11 zwycięstw i ma wysokie aspiracje. Strasz nie schodzi poniżej określonego poziomu i należy do czołowych postaci zespołu oraz ligi. Trudno sobie wyobrazić krajowe parkiety bez tej sympatycznej i zawsze uśmiechniętej zawodniczki, która ostatnio Dąbrowie Górniczej została ciepło przywitana.

 

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Uchyli pani rąbka tajemnicy o odejściu z MKS-u?

KRYSTYNA STRASZ: - Muszę pana rozczarować - moje odejście nie wiąże się z niczym sensacyjnym (śmiech). Wręcz przeciwnie - nie miałam żadnych problemów. To była moja suwerenna decyzja. Chciałam sobie zrobić pauzę od siatkówki i wyszło jak wyszło. Otrzymałam propozycję w Łodzi, przystałam na nią i postanowiłam spróbować swoich sił. Nic takiego nie planowałam, ale życie dopisało inny scenariusz. Cieszę się, że mogę grać, bo to mi sprawia radość.

 

Jak Zagłębianka z krwi i kości czuje się w Łodzi?

KRYSTYNA STRASZ: - W poprzednim roku niesłychanie dziwnie, nie mogłam się przyzwyczaić. Byłam trochę tu, trochę tam i miałam wrażenie, że ciągle trzymam w dłoni torbę podróżną. Teraz zakotwiczyłam w Łodzi. Czuję się jak w domu i jestem z tej przeprowadzki zadowolona.

 

Sentyment jednak pozostał...

KRYSTYNA STRASZ: - I to jeszcze jaki! Przecież z klubem z Dąbrowy Górniczej byłam związana od zawsze i w nim zaliczyłam pierwsze sukcesy sportowe. Najpierw awans do ekstraklasy, potem medale mistrzostw Polski, puchary. Tego nie można wyrzucić z pamięci. Ponadto cała moja rodzina tutaj mieszka i przychodzi na mecze MKS-u.

 

Nie dziwią panią wyniki poprzedniego klubu i panująca wokół niego atmosfera?

KRYSTYNA STRASZ: - Dziwi. Jestem zaskoczona zarówno małą ilością kibiców, jak i ciszą, jaka towarzyszy meczom. Do takiej otoczki nie jestem przyzwyczajona. Tu zawsze był tumult, który wybijał z rytmu rywalki. Wiem, że teraz w Dąbrowie Górniczej klimat wokół siatkówki nie jest taki, jak kilka sezonów wcześniej. Mam jednak nadzieję, że wszystko wróci do normy i zespół znów będzie należał do czołówki krajowej.

 

Jest pani zaskoczona pozycją zespołu?

KRYSTYNA STRASZ: - Rzeczywiście, nie wygląda ona budująco. Niemniej dziewczyny są waleczne, bo w meczu z nami pokazały, że potrafią podjąć rywalizację. Tej drużynie przede wszystkim brakuje doświadczenia, ale uważam, że z czasem będzie coraz lepiej. MKS na pewno zacznie zdobywać punkty, wyjdzie z ostatniego miejsca, czego mu życzę. Nie sądzę, by nastąpił czarny scenariusz.

 

Pani nic nie straciła na sportowej wartości, zaś ŁKS zyskał. Mierzycie w złoto?

KRYSTYNA STRASZ: - Dziękuję za uznanie... To prawda, wszystko idzie we właściwym kierunku, ale nie zapeszajmy. Mamy 11 zwycięstw, gromadzimy punkty, ale nie spodziewałyśmy się takiego wyniku. Staramy się nie nakręcać i robimy swoje. Nie wytwarzamy presji, choć ona nam towarzyszy, ale o każdym spotkaniu myślimy osobno. Teraz to przynosi fajne efekty, z czego należy się cieszyć. Przed nami jednak jeszcze wiele meczów w sezonie zasadniczym. Do ewentualnego play offu daleko.

 

Łódź zostanie stolicą kobiecej siatkówki i zdominuje rozgrywki?

KRYSTYNA STRASZ: - I my, i Budowlane gramy w tym sezonie obiecująco. Podczas derbów w Atlas Arenie był niebywały tumult, choć tak olbrzymią halę trudno jest zapełnić. Nie wiem czy łódzkie drużyny zdominują rozgrywki. Proszę pamiętać, że jest również Chemik Police, który broni tytułu. Na początku nowego roku spotykamy się z nim i wówczas będziemy trochę mądrzejsze. Niemniej rywalizacja już jest ciekawa, ale do końca się jeszcze nie rozwinęła.

Z tej samej kategorii