Znów porażka siatkarek z Bielska-Białej. Tym razem planowa

Erica Handley
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Bielszczanki poniosły kolejną porażkę, ale mocno postawiły się mistrzyniom Polski z Polic.

 

BKS PROFI CREDIT BIELSKO-BIAŁA - CHEMIK POLICE 1:3 (18:25, 23:25, 25:23, 17:25)

 

BIELSKO-B.: Handley (5), Mucha (20), Trojan (4), Mikyszkowa (15), Brzezińska (6), Moskwa (7), Wojtowicz (libero) oraz Staniucha-Szczurek, Wańczyk, Skrzypkowska (2), Gryka. Trener Tore ALEKSANDERSEN.
POLICE: Bełcik (4), Blagojević (12), Bednarek-Kasza (12), Montano (21), Jagieło (12), Gajgał-Anioł (9), Zenik (libero) oraz Werblińska, Wołosz. Trener Jakub GŁUSZAK.

W poprzednim sezonie drużyny z Bielska-Białej i Polic dzieliło wszystko - potencjał sportowy, cele, możliwości ich osiągnięcia i w końcu miejsce w tabeli. Mimo tych rozbieżności i różnicy klas, to BKS - jako jedyny zespół w poprzednim sezonie - potrafił pokonać w rundzie zasadniczej policzanki za trzy punkty. Wygrana siatkarek z Podbeskidzia w hali pod Dębowcem była największą niespodzianką tamtych rozgrywek. W tym roku sytuacja jest podobna, a różnica między liderującymi policzankami a ostatnim w tabeli zespołem z Bielska-Białej jeszcze większa. Mimo tych różnic działacze, siatkarki i kibice liczyli, że wzorem poprzedniego roku dojdzie do siatkarskiego cudu, bowiem BKS potrzebuje zwycięstw i punktów jak powietrza. Tym razem niespodzianki jednak nie było i Chemik wracał do domu z kompletem punktów, choć trzeba przyznać, że drużyna Tore Aleksandersena postawiła mistrzyniom Polski trudne warunki.
Policzanki od początku narzuciły bielszczankom swoje tempo gry i szybko objęły czteropunktowe prowadzenie (8:4). Od tego momentu Chemik kontrolował wydarzenia na boisku w bezbarwnej pierwszej partii. Zupełnie inaczej wyglądały kolejne sety. Podopieczne Tore Aleksandersena zagrały pewnie w przyjęciu i bez bojaźni w ataku. To wystarczyło, by zaskoczone policzanki nie mogły wypracować większej przewagi. BKS miał szansę na wyrównanie stanu spotkania, ale proste błędy w końcówce przeważyły o porażce w drugiej odsłonie.
Bielszczanki poczuły jednak swoją szansę i świetnie zaprezentowały się w trzeciej partii. Kluczowa okazała się gra skutecznej Emilii Muchy, która wyprowadziła swój zespół na wysokie prowadzenie 10:4. Taka przewaga pozwoliła miejscowym siatkarkom na spokojniejszą grę i kontrolę wydarzeń na boisku. Wprawdzie w końcówce mistrzynie kraju zdołały się zbliżyć di BKS-u, jednak ostatnie słowo należało do siatkarek trenera Aleksandersena.
Wygrana napędziła zawodniczki BKS-u, które w czwartej partii grały jak równe z równym z Chemikiem, lecz tylko do stanu 16:14. Wówczas koncert swojej gry dała Madelaynee Montano. To w dużej mierze dzięki niej policzanki zdobyły sześć punktów z rzędu i wkrótce potem cieszyły się z kompletu punktów. (mib)

 

Z tej samej kategorii