Aleksandersen ma plan na medal

BKS PROFI CREDIT Bielsko-Biala - Chemik Police
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Nie jestem tu, by trenować zespół, który będzie w połowie tabeli. Chcę wygrywać - zapewnił Tore Aleksandersen, który w trzy lata ma przywrócić blask bielskiemu klubowi.

Przez lata BKS był hegemonem, seryjnie zdobywając mistrzostwo Polski. Ostatnie wywalczył jednak siedem lat temu. W ostatnich sezonach drużyna spisywała się słabo. To ma się zmienić.

 

Postawili na Norwega
Szefowie klubu marzą o powrocie na tron. Liczą, że dzięki pracy Tore Aleksandersena się to uda. Norweski szkoleniowiec objął zespół pod koniec grudnia i choć na początku zanotował serię siedmiu porażek, to pięć ostatnich spotkań wygrał i opuścił ostatnie miejsce w tabeli. Jego praca spodobała się działaczom. Obie strony podpisały więc nowy, trzyletni kontrakt. Aleksandersen ma w tym czasie zbudować zespół, który nawiąże do dawnych sukcesów. - Za nami 10 tygodni pracy z trenerem Aleksandersonem. To był czas „jazdy bez trzymanki”. Osiągnęliśmy dno, ale potem dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu całej drużyny udało się wrócić na właściwe tory. Jesteśmy zadowoleni, że zespół gra coraz lepiej. Podjęliśmy decyzję o otwarciu planu budowy zespołu, który w ciągu trzech lat powinien włączyć się do walki o medale. Kierował nim będzie trener Tore Aleksandersen - powiedział Andrzej Pyć, prezes bialskiego klubu.
Aby jednak BKS znów liczył się w krajowej siatkówce, potrzebny jest odpowiedni budżet. - Krok po kroku budujemy podstawy finansowe, które dadzą szanse rozwoju i pozwolą na realizację trzyletniego programu. W kwietniu będziemy rozmawiać z firmą, która być może zostanie naszym sponsorem strategicznym - zapewnił.
- Pierwsze miesiące w Bielsku-Białej były naprawdę trudne. Zespół był w dołku, nie zostało w nim dużo „ducha”. Nie wystarczy dać nowego trenera i od razu drużyna zacznie wygrywać. Musieliśmy rozwinąć zawodniczki, ulepszyć system i w końcu zaczęliśmy wygrywać - tłumaczył Norweg.

 

Jak w Niemczech
49-letni Aleksandersen pochodzi z Molde. Karierę trenerską rozpoczynał w zespole Aukra VBK. Z klubami, które później prowadził, sięgał po mistrzostwa Norwegii i Stanów Zjednoczonych, a z Schweriner SC dwukrotnie triumfował w czempionacie Niemiec i zdobył dwa puchary tego kraju. Prowadził narodowe reprezentacje Norwegii i Finlandii.
Aleksandersen w Polsce znany jest głównie z pracy w Impelu Wrocław, z którym w 2014 r. zdobył wicemistrzostwo Polski i uczestniczył w rozgrywkach Ligi Mistrzyń. - Po wielu rozmowach i dyskusjach ustaliliśmy, jak chcielibyśmy pracować w przyszłości. Jestem trenerem, który nie lubi pracować z drużyną, w której co roku zmienia się 8-9 zawodniczek. Lubię rodzaj pracy nazywany projektem - przyznał i dodał, że już raz w swojej karierze był w takiej sytuacji, jak ta w BKS-ie. - W Niemczech też zaczynaliśmy od zera, a po trzech latach byliśmy mistrzem. Głęboko wierzę, że w Bielsku możemy to powtórzyć.

 

Oddane klubowi
Działacze i szkoleniowiec zdają sobie sprawę, że nie od razu przyjdą sukcesy. To ma być marsz małymi krokami. - W następnym sezonie chcemy być przynajmniej na miejscach 5-6, w kolejnym 3-4, a w trzecim bić się o mistrzostwo - wyjaśnił Aleksandersen.
Aby wykonać plan, drużyna musi być wzmocniona. W Bielsku będą szukać zawodniczek, które są młode, utalentowane i głodne sukcesu. - Nie będziemy szukać siatkarek, które będą zainteresowane rocznymi umowami. Chcemy podpisywać dłuższe kontrakty. Potrzebujemy zawodniczek „głodnych”, które chcą być naprawdę dobre, które chcą dużo i ciężko trenować. I które będą „rozumieć” kolory BKS-u, jego tradycję - zakończył Norweg.

Z tej samej kategorii