Dziś początek turnieju w Katowicach. Francuzi bronią tyrułu

FRANCJA - BULGARIA
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Czy jesteśmy faworytami? - Droga do mistrzostwa jest długa, trudna, a konkurentów wielu – odparł Lauren Tillie, trener Francuzów, obrońców mistrzowskiego tytułu.

Katowicki „Spodek” od wielu lat jest jednym z najważniejszych obiektów na siatkarskiej mapie Polski. Gości każdą ważną imprezę, także i w tym roku, jaką są mistrzostwa Europy. W Katowicach swoje mecze rozegrają drużyny z grupy D, czyli Francja, Belgia, Holandia i Turcja. Odbędą się też dwa spotkania play offu oraz dwa ćwierćfinały.

 

- Do tej pory wszyscy pamiętamy mistrzostwa świata sprzed trzech lat, gdy Polacy złotymi zgłoskami zapisali się w historii siatkówki i miasta. Mam nadzieję, że mistrzostwa Europy przyniosą równie wiele emocji - powiedział Waldemar Bojarun, wiceprezydent Katowic.

 

Niezwykle ciekawie zapowiadają się zwłaszcza spotkania Francji. „Trójkolorowi” to obrońcy mistrzowskiego tytułu i w powszechnej opinii główni faworyci tegorocznego czempionatu. - To bardzo miłe, że jesteśmy uważani za faworyta, ale jest wiele zespołów, które mogą wygrać te mistrzostwa, choćby Polska, Serbia, Rosja, Włochy czy Bułgaria. Droga do złotego medalu jest więc bardzo, bardzo długa i trudna - ocenił Lauren Tillie i podkreślił, że o triumf będzie trudniej niż dwa lata temu. - Wtedy byliśmy w wysokiej formie i nikt nie oczekiwał od nas sukcesu, więc nie było presji. Teraz jest inaczej. Oczekiwania wzrosły, a my mamy problemy z kontuzjami, na przykład Earvina Ngapetha czy Kevina Tillie. Zobaczymy, jak zespół zareaguje w tej sytuacji. Oczywiście zdobycie tytułu mistrza Europy czy wygranie Ligi Światowej w tym roku dodało nam jednak pewności siebie - powiedział.

 

Jak zwykle z optymizmem do rywalizacji podchodzi Vital Heynen, opiekun Belgów. Z Polską ma radosne wspomnienia. Przed trzema laty, będąc opiekunem Niemców, wywalczył brązowy medal mistrzostw świata po pokonaniu Francji 3:0. Ale początek był wtedy słabiutki. Niemcy przegrali z Brazylią 0:3. - Teraz też zaczniemy od „łatwego” meczu z Francją. A potem zobaczymy, co będzie. Wypadałoby znów zrobić niespodziankę i... wcale nie jest to wykluczone. Francja jest poza zasięgiem. Ale potem kogo mamy? W Serbii brakuje Ivovicia, Rosjanie są bez Muserskiego, a Włosi bez Zajcewa i Juantoreny. Możemy powalczyć - mówił Heynen, z twarzy którego nigdy nie schodzi uśmiech. - Nie tylko się śmieję, bo czasem płaczę, czasem się denerwuję... Nigdy nie jestem neutralny. Lubię pokazywać emocje - dodał.

 

Dodajmy, że wczoraj zainaugurowała działalność „Strefa Kibica”. Tym razem jednak powstała nie w pobliżu „Spodka” - okolice hali zajmie bowiem część ekspozycji targów górniczych - ale na rynku. Będzie działała do końca mistrzostw i będzie zamknięta z limitem 1000 osób; wyjątkiem będą dni, gdy swoje mecze rozgrywać będzie reprezentacja Polski - wtedy strefa zostanie otwarta dla wszystkich chętnych. Przez cały czas trwania mistrzostw w strefie funkcjonować będzie scena, na której odbywać się będą koncerty i konkursy dla kibiców. Na boisku do minisiatkówki ma zostać rozegrany „spontaniczny” turniej dla wszystkich chętnych.

 

Dodajmy, że po zakończeniu zmagań mistrzowskich w „Spodku” zostanie rozegrany Europejski Turniej Siatkówki Zunifikowanej Olimpiad Specjalnych.

Z tej samej kategorii