Kadra musi na Białorusi. Zwycięstwo albo pożegnanie z Euro

W czwartek o 17.00 biało-czerwoni grają w Mińsku i nie mogą przegrać, jeżeli marzą o występie w styczniowym Euro 2018. Ze składu wypadł obrotowy Maciej Gębala.

Trening reprezentacji Polski przed meczem z Holandia
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Gębala miał pecha - kontuzji doznał na kilka godzin przed rozpoczęciem krótkiego, czterodniowego zgrupowania reprezentacji przed dwumeczem z Białorusią (w niedzielę 7 maja rewanż w Płocku). W niedzielnym spotkaniu z Chrobrym Głogów młody obrotowy Orlenu Wisły Płock doznał złamania kości łódeczkowatej lewej dłoni. - Przerwa w grze wynosić będzie minimum sześć tygodni i wyklucza Maćka z udziału w meczach z Białorusią - mówi lekarz kadry, dr Tomasz Owczarski.


Warto przypomnieć, że w marcu kontuzja i operacja kostki zakończyła sezon dla młodszego z braci Gębalów, 22-letniego Tomasza, reprezentacyjnego rozgrywającego.

 

Czwarty wybór

W Płocku zameldowało się 16 kadrowiczów. Na szczęście dla Tałanta Dujszebajewa Maciej Gębala byłby raczej czwartym wariantem na kole - na tej pozycji selekcjoner ma do dyspozycji Mateusza Kusa z Vive, mającego świetny sezon Marka Daćkę z NMC Górnika Zabrze, a przede wszystkim Kamila Syprzaka z Barcelony, którego kontuzja wykluczyła z udziału w styczniowych mistrzostwach świata we Francji (pozbawieni wówczas największych gwiazd biało-czerwoni nie wyszli z grupy i zajęli dopiero 17. miejsce).

 

Syprzak, były gracz Orlenu Wisły, dołączył do kolegów jako ostatni, w niedzielę w nocy. - Cieszę się, że podejmiemy Białorusinów w moim rodzinnym mieście, w hali w której rozegrałem tyle spotkań. To będzie dla mnie wyjątkowy mecz, a dodatkowo będę mógł liczyć na wsparcie rodziny i bliskich na trybunach - podkreśla obrotowy „Barcy”.

 

Wracają, bo muszą

Pięć miesięcy temu Polaków dopadła prawdziwa plaga, bo oprócz Syprzaka w ostatniej chwili wypadli także Michał Jurecki i Mariusz Jurkiewicz. Ten ostatni znów się rehabilituje, ale wraca Jurecki, pieszczotliwie zwany „Dzidzią”, który wobec rywali i bramkarzy zwykle nie ma dziecięcej bojaźliwości.

 

W kadrze znów są także dwaj inni legendarni rozgrywający, którzy odpoczywali od niej pół roku, czyli Karol Bielecki i Krzysztof Lijewski. Dujszebajew nakłonił ich do powrotu, bo we Francji przekonał się, że wartościowych następców jeszcze nie ma, a po dwóch jesiennych porażkach na inaugurację eliminacji ME 2018 (32:37 z Serbią i 23:28 z Rumunią) kadrze zajrzało w oczy widmo klęski i brak awansu do najważniejszego turnieju po raz pierwszy od 13 lat (mistrzostw świata 2005)!

 

- Na razie pomogą nam w meczach z Białorusią. Gramy z nożem na gardle, potrzebujemy ich doświadczenia. A potem zobaczymy, czy także w czerwcowych rewanżach z Rumunią i Serbią oraz w mistrzostwach Europy, jeżeli do nich awansujemy. Mamy swój plan odmłodzenia reprezentacji - mówi „Sportowi” Tałant Dujszebajew.

 

Wynik najważniejszy

Ale na Białorusi zespół Dujszebajewa czeka trudne wyzwanie. Ekipa Jurija Szewcowa ma już na koncie w grupie 2 eliminacji 2 punkty, bo po inauguracyjnej porażce z Rumunią, rozgromiła na wyjeździe Serbów (36:27). Jedna wygrana z Polską bardzo przybliży ją do turnieju w Chorwacji, do którego awansują z grupy dwie najlepsze drużyny. - Z Białorusią będą bardzo twarde boje, ale zrobimy wszystko, żeby je wygrać, wynik jest najważniejszy - zapowiada Dujszebajew.

 

Wczoraj biało-czerwoni mieli dwa treningi półtoragodzinne, dzisiaj w planach jest już tylko jeden. W środę rano pojadą autokarem do Warszawy, skąd samolotem udadzą się do Mińska. Czwartkowy mecz o godzinie 17.00 czasu polskiego transmituje TVP Sport.

Z tej samej kategorii