Jesteśmy fabryką przeciętności

- Jeżeli po obejrzeniu meczu polskiej superligi, dwie godziny później ogląda się mistrzostwa Europy, ma się wrażenie, że to dwie różne dyscypliny - przekonuje doświadczony trener Jerzy Ciepliński.

Jerzy Cieśliński
 /  fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Nie milkną echa nieudanego występu męskiej reprezentacji piłkarzy ręcznych w turnieju w Portugalii. Po remisie z gospodarzami zespół Piotra Przybeckiego już na wstępnym etapie odpadł z rywalizacji o awans do przyszłorocznych mistrzostw świata w Danii i Niemczech, nie kwalifikując się nawet do czerwcowego play offu. To będzie już druga kolejna impreza, na której zabraknie biało-czerwonych – po rozgrywanych właśnie w Chorwacji mistrzostwach Europy.

 

Do pełni obrazu trzeba dodać słaby start żeńskiej reprezentacji w grudniowych mistrzostwach świata – w Niemczech Polki odpadły już w pierwszej fazie, zajmując dopiero 17. miejsce.

 

Głos w sprawie kryzysu zabrał doświadczony szkoleniowiec Jerzy Ciepliński, były trener reprezentacji kobiet i mistrz Polski z AZS AWF Gdańsk. Oto kilka jego spostrzeżeń.

 

* Najmniej winni niepowodzeniu w Portugalii są piłkarze i trener. Zrobili, co mogli. Zawodnicy zostawili na boisku serducho, nie można było im odmówić ambicji. Ale że niewiele umieją i popełniają proste błędy, to już nie ich wina, lecz systemu, w którym zostali sportowo ukształtowani. Bardzo chcą, ale to nie wystarcza na poziom międzynarodowy. Trener wybrał najlepszych spośród tych, których miał do dyspozycji, choć pewnie nie ustrzegł się błędów.

 

* Oczywiście, są generacje, które wyrastają ponad przeciętną, samorodne talenty, które nie wymagają wielkiej pracy, tak jak było to w czasie kadencji selekcjonerskiej Bogdana Wenty. Ale też trzeba pamiętać, że prawie wszyscy jego najważniejsi gracze przeszli wieloletnią solidną szkołę niemiecką w Bundeslidze. Czy dziś jednak wszyscy zdolni gracze powinni wyjechać na Zachód? Nie możemy sobie na to pozwolić, bo jaki sponsor będzie wtedy chciał inwestować w słabą polską ligę, kto będzie chciał ją oglądać?

 

* Poziom polskiej piłki ręcznej regularnie od kilkunastu lat się obniża. Jeżeli po obejrzeniu meczu rodzimej superligi, dwie godziny później ogląda się mistrzostwa Europy, ma się wrażenie, że to dwie różne dyscypliny sportu. Mam wrażenie, jakbyśmy zatrzymaliśmy się na rozwoju w latach 70. minionego wieku.

 

* To efekt błędów niewydolnego szkolenia – począwszy od naboru, przez kryteria selekcji, etapy wyszkolenia i programy szkoleniowe po przygotowanie trenerskie do zawodu. Nie odnosimy żadnych sukcesów w kategoriach młodzieżowych, nie ma generacji, która mogłaby szybko zasilać pierwsze reprezentacje. A jeżeli ich nie ma, to znaczy, że system jest wadliwy. Produkujemy przeciętność.

 

* Odpowiedzialni za ten stan rzeczy są działacze. Prezes ZPRP Andrzej Kraśnicki postawił materialnie związek na nogi, ale w sprawach szkoleniowych ma złych doradców. Za wyniki odpowiadają dyrektor sportowy Jerzy Eliasz i wiceprezes związku do spraw szkoleniowych Zygfryd Kuchta. Nie ma znaczenia, czy to ludzie starzy czy młodzi – ważne, żeby byli kompetentni, fachowi. Ci obecni nie mają pomysłu, jak zmienić aktualny stan rzeczy, dlatego będą się bronili w najprostszy sposób, że bramki nie rzucił Gębala, a jakiejś zmiany nie zrobił Przybecki.

 

* W 2023 roku jesteśmy współgospodarzami ze Szwecją mistrzostw świata. Zagramy w nich, ale kim? Zostało tylko pięć lat, ale jeżeli dziś nie mamy uzdolnionych 18-19-latków, to skąd nagle weźmiemy dobrą drużynę?

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~mikozatmUżytkownik anonimowy
~mikozatm :
No photo~mikozatmUżytkownik anonimowy
A o ,,zbawcy'' piłki ręcznej w Polsce - Henryku Szczepańskim - ani słowa!?
26 sty 12:26
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii