Dramat Biało-Czerwonych. Polacy nie wystąpią na MŚ!

Dramat w Povoa de Varzim. Biało-czerwoni nie przegrali z Portugalią, ale i tak stracili szanse na awans do przyszłorocznych mistrzostw świata.

Polska - Bialorus
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

 

Obie drużyny zdecydowanie przerastały dwóch innych uczestników turnieju prekwalifikacyjnego do mistrzostw świata 2019 w portugalskim Povoa de Varzim – Kosowo i Cypr – i to wynik bezpośredniej potyczki miał decydować o tym, która z nich zagra w czerwcowym play offie. Okazało się jednak, że to bramki rzucone słabeuszom decydowały – Portugalczycy po dwóch dniach mieli minimalnie (o jedną) lepszy bilans i do awansu wystarczał im remis. I gorzkim dla Polski remisem 27:27 mecz się zakończył!


Przegrany bój w Portugalii oznacza, że polskiej reprezentacji - brązowych medalistów MŚ 2015 i czwartej drużyny igrzysk w Rio de Janeiro - zabraknie na ważnej imprezie drugi rok z rzędu, po niepowodzeniu w eliminacjach do trwających właśnie mistrzostw Europy.

 

Napędzał "wiślak"

Zespół, który w maju objął Piotr Przybecki, miał w Portugalii swoje szanse, ale je zaprzepaścił. Spotkanie toczyło się pod dyktando wspieranych gorącym dopingiem gospodarzy, którzy prowadzili przez 40 minut. Akcje Portugalczyków napędzał dobrze znany z gry w Orlen Wiśle Płock Gilberto Duarte, znakomicie rozumiejący się z kolegą Kamila Syprzaka w Barcelonie, Alexisem Borgesem.
Polska obrona grała zbyt miękko. A po drugiej stronie Portugalczycy brutalnie wręcz wypychali z linii 6 metrów Syprzaka, który odpoczywał dzień wcześniej w zakończonym rekordowym zwycięstwem meczu z Cyprem (46:13). Mylił się Tomasz Gębala, który w pierwszych 10 minutach dwa razy nie trafiał w bramkę i popełnił faul ofensywny.

 

Mieli ich w garści

Ale wreszcie na początku drugiej połowy polska gra zaskoczyła, a to gospodarze zaczęli się częściej mylić – biało-czerwoni zdobyli cztery bramki z rzędu i w 38 min wyszli po raz pierwszy w meczu na prowadzenie – 18:17. Za chwilę spudłował Duarte, a poprawił wynik Arkadiusz Moryto.


Jeszcze w 52 min po kolejnym trafieniu Tomasza Gębali było 24:22 i wydawało się, że zwycięstwo jest coraz bliżej.
Niestety, wtedy nasi zawodnicy zaczęli się gubić – Gębala podał piłkę w ręce Duarte, Syprzak trafił z karnego w słupek, z kolegą nie zrozumiał się też Przemysław Krajewski. Gospodarze złapali wiatr w żagle i pod wodzą Duarte trafili 5 razy z rzędu, wychodząc na prowadzenie 27:25.

 

Za dużo głupot

Na 2 minuty przed końcem Polacy mieli do odrobienia dwie bramki – i odrobili: najpierw znów przymierzył młodszy z braci Gębalów, a potem błąd rywali wykorzystał Kamil Krieger. Gospodarze nie zgubili już jednak piłki przez pozostałe 30 sekund i za chwilę mogli zatańczyć ze szczęścia.


A Polska musi przełknąć bardzo gorzką pigułkę, która będzie uwierać przez wiele najbliższych miesięcy...
- Nie wykonaliśmy zadania, jesteśmy zawiedzeni i zrozpaczeni – mówił do kamer TVP Sport kapitan reprezentacji Piotr Chrapkowski. - Prowadziliśmy dwoma bramkami, mieliśmy swoje szanse, ale zabrakło chłodnej głowy. Zrobiliśmy za dużo głupot, w samej końcówce 2-3 piłki oddaliśmy rywalom w ręce.

 

Portugalia - Polska 27:27 (15:13)

Portugalia: Candeias, Figueira - Salina, Baptista, Barros, Branquinho 2, Cavalcanti, Duarte 6, Ferraz 1, Borges 4, Magalhaes, Martins 2, Portela 6, Rocha, Soares 3, Rui Silva 3

Polska: Wyszomirski, Morawski, Szmal - Krajewski 2, Nogowski, T. Gębala 6, Genda, Chrapkowski 4, Gierak 3, Przybylski 5, Krieger 1, Moryto 3/2, Daszek 1, M. Gębala, Syprzak 2/1, Walczak

Z tej samej kategorii