Piotr Przybecki: Potrzebujemy zwycięstw jak tlenu

Rozmowa z trenerem reprezentacji piłkarzy ręcznych, Piotrem Przybeckim.

Polska - Bialorus
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Wojciech OSIŃSKI: W Turnieju Czterech Narodów w Gdańsku Polska pokonała Bahrajn 26:18 i Białoruś 26:22. Można wyciągać jakieś poważniejsze wnioski po tych zwycięstwach?
Piotr PRZYBECKI: - Trzeba pamiętać, że zarówno my, jak i Białorusini, jesteśmy po ciężkim okresie przygotowawczym i brakuje świeżości. Ale każda wygrana buduje. To ważne zwłaszcza dla reprezentacji, które są w trakcie przebudowy, jak właśnie nasza. Wszyscy potrzebujemy zwycięstw jak tlenu. Natomiast tych sukcesów z Bahrajnem i Białorusią bym nie przeceniał.

Co było dla pana najważniejsze w tych zawodach?
Piotr PRZYBECKI: - Przede wszystkim w Gdańsku mieliśmy całkowicie nowych środkowych rozgrywających. Próbowaliśmy wkomponować w zespół Stanisława Makowiejewa i Mateusza Wróbla. W meczu z Białorusią ich gra wyglądała lepiej niż z Bahrajnem. Makowiejew wypadł nieźle, ale musi się pozbyć przyzwyczajeń ligowych, czyli brania piłki „pod pachę” i kończenia akcji. On o tym wie, to mądry chłopak, który szybko się uczy. Ale na poziomie reprezentacyjnym dwa czy pięć meczów nie wystarczy, żeby się pozbyć złych nawyków. W trudniejszej sytuacji był Wróbel, który w przeciwieństwie do Makowiejewa nie gra w klubie na środku rozegrania. U nas musiał, ale to ja go tam ustawiłem, bo na jego pozycji, czyli lewym rozegraniu, ma silną konkurencję. Byłby tam czwarty, piąty. Na środku widzę go w kilku konkretnych wariantach i odpowiedzialność za jego pomyłki biorę na siebie.

Jest pan zadowolony z gry w obronie?
Piotr PRZYBECKI: - Patrząc na oba mecze całościowo, było dobrze. Choć trzeba pamiętać, że bardzo dużo pomogli bramkarze. Siedem bramek do przerwy z Białorusią o czymś świadczy, i to pomimo że sporo problemów sprawiał nam obrotowy Artem Karalek. Maciek Gębala z Piotrkiem Chrapkowskim stanęli na wysokości zadania. Widać, że się dobrze rozumieją. Brakuje jeszcze zgrania, wyczucia tempa, ale to kwestia czasu. Patryk Walczak wchodzi jako zastępca i wprowadza agresję do gry. To mi się podoba. Kamil Syprzak chciałby grać w obronie, ale nie jest w niej wystawiany w klubie i brakuje mu rytmu. Paweł Genda też potrafi grać w środku defensywy.

Odwrotna sytuacja niż z Syprzakiem jest u Chrapkowskiego, który w Magdeburgu gra tylko w obronie. Choć on sam mówi, że lubi grać w ataku.
Piotr PRZYBECKI: - Lubi, chce i potrafi. Dlatego też z radością przyjeżdża na kadrę, bo ma tu ku temu możliwości. I na pewno będzie dostawał szanse, choć widać było, że od ostatniego zgrupowania kadry trochę pozapominał.

Trochę gorzej było w ataku...
Piotr PRZYBECKI: - Tak, a także w grze w przewadze – popełnialiśmy za dużo błędów technicznych w prostych sytuacjach. Tego musimy się wystrzegać. Na poziomie międzynarodowym rywal to wykorzystuje bardzo szybko. W Gdańsku brakowało rozciągania gry do skrzydeł oraz szwankowała współpraca z obrotowym. To było widoczne zwłaszcza w meczu z Białorusią, która dysponuje dobrymi obrońcami w środkowej strefie. Trzeba będzie nad tym popracować, bo z obu stron mamy skrzydłowych potrafiących kończyć akcje z pozycji. We współpracy z kołem też są rezerwy. W kilku momentach nasi gracze szukali Syprzaka dolnymi podaniami, co nie ma sensu, bo jego styl to są podania nad rękami obrońców.

Trochę było też przestrzelonych stuprocentowych sytuacji...
Piotr PRZYBECKI: - To kwestia koncentracji. W okresie gry po mocnym treningu fizycznym jest to do wybaczenia. Co innego będzie tydzień przed Portugalią. W Gdańsku ważna była intensywność gry, przejście z obrony do kontry. A że czasem ktoś nie trafi – po okresie „żelaza i stali” jestem w stanie zrozumieć.

Co pan powie o grze Tomasza Gębali?
Piotr PRZYBECKI: - Tomek wziął na siebie ciężar gry. Wchodził bardzo mocno w obronę, wyrzucał rywali na dwie minuty. Robił dużo pożytecznych rzeczy.

Jakie pan ma założenia na turniej kontrolny w Hiszpanii?
Piotr PRZYBECKI: - Po pierwsze, lepsze zgranie z pierwszą linią. Druga sprawa, to wdrożenie jeszcze dwóch, trzech zawodników, których w Gdańsku nie było. Trzecia kwestia to odpowiednie rozłożenie sił w trzydniowym turnieju, bo takim systemem zagramy eliminacje mistrzostw świata w Portugalii. Chciałbym też jeszcze większej płynności w przejściu z obrony do kontrataku. Na Półwysep Iberyjski zabieram 18 graczy i sytuacja jest dość jasna, mamy jeszcze może trzy niewiadome. Oprócz tych, którzy zagrali w Gdańsku, są jeszcze wracający do zdrowia Antoni Łangowski i Rafał Przybylski, a nie można też zapominać o Łukaszu Gieraku, który w ostatnim czasie lepiej spisywał się w Bundeslidze.

Jaki pan ma plan wobec Sławomira Szmala, który jest w szerokiej kadrze na najbliższe mecze? On ma być straszakiem na rywali?
Piotr PRZYBECKI: - Żadnym straszakiem, jego powołanie jest związane ze względami taktycznymi, do których potrzebujemy bardzo doświadczonego bramkarza.

 

Z tej samej kategorii