Nie było niespodzianki. Wysoka porażka polskich szczypiornistów z Francją

Bolesną lekcję odebrali biało-czerwoni od mistrzów świata na otwarcie turnieju Golden League w Danii. Szansa na rehabilitację w sobotę i niedzielę z gospodarzami oraz z Norwegią.

Francja - Polska
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Lepszych, czyli mocniejszych sparingpartnerów, polscy piłkarze ręczni wymarzyć sobie nie mogli. Francja, Dania i Norwegia to światowy szczyt, złoci i srebrni medaliści mistrzostw świata i Europy oraz mistrzowie olimpijscy.

 

W czerwcu Polacy zaimponowali w kończących nieudane eliminacje Euro 2018 meczach z Serbią i Rumunią (remis i wygrana), ale rywale w Bygma Golden League to zupełnie inna półka. Niestety, potyczka z „trójkolorowymi” pokazała, jak długa droga jeszcze przed biało-czerwonymi, choć czasu na naukę wiele nie mają, bo w styczniu muszą wygrać z Portugalią, jeżeli chcą przedłużyć nadzieje na grę w mundialu.

 

Nasz zespół świetnie zaczął, po akcjach Daszka, Paczkowskiego i Chrapkowskiego prowadził 3:1, a popis w bramce dał wracający do reprezentacji Piotr Wyszomirski, który w pierwszym kwadransie odbił trzy rzuty karne! Po trafieniu Antoniego Łangowskiego biało-czerwoni prowadzili 5:4 i wyglądało na to, że spotkanie będzie wyrównane.

 

Ale od tego momentu mechanizm się zaciął. Polacy przez prawie 10 minut nie potrafili trafić do bramki Vincenta Gerarda. Dużo biegali, ale głównie wszerz boiska i często zmuszeni byli rzucać pod dyktando sędziów, sygnalizujących grę pasywną - w efekcie albo rzucali niecelnie, albo gubili piłkę.

 

Mistrzowie świata nie marnowali okazji, a w ich składzie wyróżniali się nowi zawodnicy, jak rozgrywający Adrien Dipanda i Dika Mem czy skrzydłowy Yanis Lenne. Jeszcze przed przerwą podopieczni Didiera Dinarta uciekli na 6 trafień, a po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, bo Polacy wciąż mieli ogromny problem w ataku - pomysłu na francuską obronę nie miał ani Michał Potoczny, ani jedyny debiutant, Mateusz Wróbel. Przez ponad 20 minut drugiej połowy nasz zespół zdobył tylko 3 bramki, a w sumie w tej części gry 7. Mecz zakończył z dramatycznie słabą, nieco ponad 30-procentową skutecznością.

 

FRANCJA – POLSKA 29:15 (14:8)

 

FRANCJA: Gerard, Meyer – Lenne 5, Remili 3, Lagarde 1, Mem 2, N. Karabatic, Mahe, N’Guessan 3, Accambray 1, Sorhaindo 1, Guigou 1, L. Karabatic, Fabregas 2, Dipanda 4, Porte 1, Tournat, Nahi 5. Kary: 6 min. Trener Didier DINART.

POLSKA: Wyszomirski - Krajewski 1, Wróbel, Walczak, Łangowski 1, Czuwara, Syprzak 2, Potoczny, Moryto 3, Daszek 1, Przybylski 2, Paczkowski 1, Szyba, M. Gębala 2, T. Gębala, Chrapkowski 2. Kary: 8 min. Trener Piotr PRZYBECKI.

Czerwona kartka: Syprzak (57., z gradacji kar).

Sędziowali: Martin Gjeding i Mads Hansen (Dania).

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~DexterUżytkownik anonimowy
~Dexter :
No photo~DexterUżytkownik anonimowy
Trzeba umieć przyznać się do porażki. Nasza drużyna jest młoda i potrzebuje więcej czasu. Wierzę, że dobre wyniki niedługo się zjawią.
26 paź 17 22:04
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii