Norweski ekspres przejechał po biało-czerwonych

Druga porażka biało-czerwonych w niemieckim turnieju, choć spodziewana, bo z najbardziej utytułowaną drużyną ostatnich lat. W czwartek mecz „o wszystko” z Węgierkami.

Norwegia - Polska
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Po trzech rundach fazy grupowej mistrzostw świata w Niemczech Polki pozostają z jednym zwycięstwem, które odniosły na inaugurację ze Szwecją, i spadły na 5. miejsce w grupie. Czkawką odbija się niedzielna porażka z Czeszkami, która skomplikowała sytuację drużyny Leszka Krowickiego. Jeżeli chce zmieścić się w czwórce najlepszych grupy B i być pewna awansu do 1/8 finału, powinna wygrać dwa ostatnie spotkania, z których kluczowe będzie jutrzejsze z Węgierkami, prowadzonymi przez byłego trenera naszej reprezentacji Kima Rasmussena. Ostatni mecz z Argentyną powinien być formalnością, bo z wicemistrzyniami Ameryki Południowej wszyscy dopisują sobie punkty.
Krowicki dzień przed meczem zapewniał, że jego dziewczyny nie oddadzą bez walki pola broniącym tytułu Norweżkom, ale też sugerował, że będzie oszczędzał siły zespołu na Madziarki. I faktycznie, gdy Nora Mork i spółka szybko zaczęła odjeżdżać Polkom, po kwadransie z boiska zeszły nasze liderki, Karolina Kudłacz-Gloc i Kinga Achruk, a pojawiły się na nim Romana Roszak, Sylwia Lisewska i Aleksandra Zych, która udanie (3 trafienia w pierwszej połowie) zastąpiła niewyraźną na razie w mistrzostwach Monikę Kobylińską.
W bramce od początku tym razem nie stanęła Adrianna Płaczek, lecz Weronika Gawlik, która odbiła nawet rzut karny w wykonaniu Mork, ale potem najczęściej odprowadzała piłkę wzrokiem. Polki nie nadążały w obronie za szybkimi rywalkami. Norweski ekspres mknął, a jego tyły zabezpieczała świetna Katrine Lunde, która broniła na poziomie powyżej 50 procent skuteczności. 37-letnia golkiperka ośmieszała Polki, łapiąc ich rzuty w dłoni niczym owady.
Jeszcze w 21 min Polki przegrywały tylko 8:12, ale potem podopieczne Thorira Hergeirssona rządziły już niepodzielnie.
Po przerwie rywalki prowadziły już 13 bramkami (29:16). - Wynik nas nie interesuje teraz, gramy swój handball, konsekwentny w obronie - tłumaczył podopiecznym Krowicki. Udało się słabo, ale nasz trener starał się w trudnej sytuacji budować już morale pod spotkanie z Węgierkami...


NORWEGIA – POLSKA 35:20 (18:11)


NORWEGIA: Grimsbo, Lunde - Arntzen, Kristiansen 6, Skogrand 4, Ingstad 2, Mork 4/2, Oftedal 5, Brattset 3, Fauske 1, Christensen, Kurtovic 2, Herrem 3, Solberg 4, Jacobsen 1. Kary 2 min. Trener Thorir HERGEIRSSON.
POLSKA: Gawlik, Płaczek - Górna, Kobylińska, Roszak 1, Grzyb 3, Kudłacz-Gloc 3/2, Janiszewska 2, Zawistowska, Zych 4, Drabik 2, Kozłowska, Lisewska 2, Szarawaga 2, Achruk 1/1, Urtnowska. Kary: 0 min. Trener Leszek KROWICKI.
Sędziowali: Bon-Ok Koo i Seok Lee (Korea Płd.).

 

Z tej samej kategorii