Polski walczyły, ale to Czeszki cieszyły się z końcowego zwycięstwa

Druga seria meczów fazy grupowej i zimny prysznic dla biało-czerwonych. Czeszki walczyły skuteczniej i wygrały.

Karolina Kudłacz Gloc
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Podopieczne Leszka Krowickiego rozpoczęły szybko i walczyły o każdą piłkę, chcąc zaznaczyć swoją wyższość i wypracować przewagę. W osiągnięciu celu pomogła również bardzo dobra postawa w defensywie.

Przy pięciobramkowej różnicy trener Jan Basny poprosił o chwilę przerwy dla swojego zespołu. Jego podopieczne skoncentrowały się i odnotowały dobry fragment gry, jednak po chwili inicjatywa znów była po stronie Polek. Sytuację ratowała bowiem między innymi skutecznie interweniująca Adrianna Płaczek. Ostatnie minuty również należały do zespołu Leszka Krowickiego, który na drugą połowę mógł patrzeć z optymizmem.

Tuż po powrocie na parkiet Czeszki chciały odwrócić losy spotkania, ale nie były wystarczająco skuteczne i szybkie. Mściło się to na nich kolejnymi trafieniami Polek i w 35. minucie było już 18:13. W ich grze widoczna była pewność siebie, co miało przełożenie nie tylko na atmosferę, ale również na wynik.

Podobnie jak w pierwszej połowie Biało-czerwone odnotowały przestój, który wykorzystały rywalki i po kilku efektowych akcjach zdobyły bramkę kontaktową. Polki pogubiły się w ataku pozycyjnym, nie mogły wypracować pozycji rzutowej i gdy na tablicy widoczny był remis, o czas poprosił trener Krowicki.

Spotkanie wyrównało się, a kibice mogli spodziewać się emocjonującej końcówki. Drużynie znad Wisły pomóc miała zmiana defensywy, choć głównym problemem było oddanie celnego rzutu. Na dziesięć minut przed końcem trzybramkowe prowadzenie miały Czeszki. Podopieczne Jana Basnego złapały wiatr w żagle i nadzieję na korzystny wynik.

Sygnał do ataku dała niezawodna Karolina Kudłacz-Gloc. Biało-czerwone nie poddawały się i starały zatrzymać rywalki. Kolejne błędy sprawiały jednak, że drugie zwycięstwo w turnieju oddalało się, a każda z akcji odbierała wiarę w zdobycie punktów. Mimo dobrej postawy Polek przez większość spotkania, po ostatnim gwizdku radość zawitała w szeregi czeskiej drużyny.

 

POLSKA – CZECHY 25:29 (15:12)

 

Polska: Płaczek, Gawlik – Achruk 5, Kobylińska 3, Kozłowska, Kudłacz-Gloc 6, Lisewska, Roszak 1, Urtnowska, Zych, Górna, Grzyb 3, Janiszewska 4, Zawistowska 1, Drabik 2, Szarawaga.

Czechy: Satrapova, Muellerova, Kudlackova – Galuskova, Rysankova 2, Salcakova 1, Manakova 1, Kordovska 1, Hrbkova 1, Luzumova 7, Adamkova, Marcikova, Setelikova 2, Zachova 2, Jerabkova 8, Mala 4.

 

Z tej samej kategorii