Udowodnić, że są godni wielkich poprzedników

Pierwszy, czyli najważniejszy? Coś w tym jest. Szczególnie dziś, kiedy batalię w turnieju finałowym mistrzostw świata piłkarzy ręcznych we Francji zaczyna zespół, wcale nie młody, ale kompletnie „zielony” na międzynarodowej arenie.

Maciej i Tomasz Gębalowie
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Nawet byłe gwiazdy polskiej piłki ręcznej są zgodne – pokonanie dwóch rywali powinno dać awans z grupy, a to będzie sukces. Jeden to Japonia, drugi to... Może Brazylia, a najlepiej Norwegia, bo nie ma na wielkich turniejach lepszej rzeczy niż dobry start.


Tylko, że to ta sama, która rok temu pokonała Polaków na mistrzostwach Europy w Krakowie, kiedy biało-czerwoni byli gospodarzami turnieju i grali w składzie, który obecną kadrę Dujszebajewa ograłby pewnie po całonocnej libacji, z jednym graczem siedzącym 60 minut na ławce kar.

 

To żadna ujma dla zawodników, którzy dziś wyjdą na boisko, tylko realna ocena dystansu jaki dzielił i wciąż dzieli ich od starszych kolegów, w końcu medalistów ostatnich mistrzostw świata i czwartej drużyny igrzysk olimpijskich. Ich jednak w kadrze nie ma. Nie ma!

 

Jedni skończyli reprezentacyjną karierę, inni leczą kontuzje. A to znaczy, że dziś zobaczymy najlepszą reprezentację, jaką trener może wystawić 12 stycznia 2017 roku. Unikajmy więc porównań, bo nie będą miało żadnego sensu.

Choć wiem, że nie będzie to proste, kiedy wciąż mamy przed oczami doskonałe akcje braci Jureckich, obrony Szmala czy rzuty Bieleckiego. Ba, życie podpowiada, że z każdym rokiem będziemy z jeszcze większą nabożnością wspominać najlepszą drużynę w historii rodzimej piłki ręcznej, która przez dekadę dostarczyła nam mnóstwo radości, emocji i wzruszeń.


Dziś trzeba uczyć się nowych nazwisk. Ale czy nie było podobnie w skokach, kiedy żegnał się ze skoczniami Adam Małysz? Kto wtedy znał i kojarzył nazwiska Macieja Kota i Piotra Żyły? Kto przypuszczał, że wystarczy kilka lat, by Kamil Stoch osiągnął nawet większe sukcesy niż jego wybitny poprzednik?


Zadanie nie będzie łatwe, bo też żadna z liczących się reprezentacji w piłce ręcznej nie czekała tak długo ze zmianą warty. Najlepsi nie odchodzili w jednym czasie, poza tym konkurencja i napór młodzieży w Niemczech, Chorwacji, Francji czy Danii powoduje, że trenerom łatwiej bezboleśnie przejść przez ten trudny czas. Tym bardziej nie ma sensu marudzenie i narzekanie.

 

Trzeba wyjść i walczyć, ale też pokazać jakość, czyli udowodnić, że jest się godnym swoich wielkich poprzedników. Im wcześniej, tym lepiej.

A więc najlepiej dziś, nawet wykorzystując element zaskoczenia, bo nie tylko dla nas kibiców, ale też dla rywali skład, forma i jakość polskiej drużyny to jeden, wielki znak zapytania.

 

Z tej samej kategorii