Kamil Glik: To się więcej nie może powtórzyć!

Pilka nozna. Eliminacje do MS 2018. Dania - Polska. 01.09.2017
 /  fot. Piotr Kucza  /  źródło: 400mm

- Mam nadzieję, że nam wszystkim lampka alarmowa się zaświeciła i w kolejnych grach będzie zupełnie inaczej, bo póki co droga na mundial w Rosji jest jeszcze bardzo daleka – mówi w rozmowie ze „Sportem” Kamil Glik.

Lider naszej defensywy nie zaliczy, podobnie jak inni polscy piłkarze, meczu w Kopenhadze do udanych. Zawinił szczególnie przy drugim golu, kiedy stracił piłkę na rzecz najlepszego na boisku w piątkowym spotkaniu Christiana Eriksena, po czym do naszej bramki trafił Andreas Cornelius. Glik to nie był ten sam zawodnik, który przyzwyczaił wszystkich do swojej doskonałej gry w klubie czy w narodowych barwach.
- Od odpowiedzialności nigdy nie uciekałem i nie uciekam. Biorę tę bramkę na swoją klatę. Nie było w naszej grze żadnej jasnej postaci. Przegrywaliśmy walkę w środku pola, nie potrafiliśmy sobie stworzyć dobrej sytuacji. Ciężko odpowiedzieć na pytanie dlaczego – komentował po meczu. W mix zonie kopenhaskiego stadionu Telia Parken, obrońca AS Monaco cierpliwie tłumaczył dziennikarzom przyczyny porażki.

 

Michał ZICHLARZ: Na pewno nie spodziewaliście się, że spotkanie w Kopenhadze będzie miało taki przebieg?
Kamil GLIK: - No tak, zagraliśmy słaby mecz i nie mieliśmy żadnych argumentów, żeby przeciwstawić się Duńczykom. Przegraliśmy ten mecz zasłużenie i nie mamy nic na swoją obronę.

Gdzie szukać przyczyny takiej gry i porażki w Kopenhadze?
Kamil GLIK: - Ciężko mówić o jednej rzeczy. Raczej trzeba by wymienić wiele czynników, które złożyły się na taki, a nie inny przebieg spotkania. Nie mieliśmy żadnego argumentu, ani w ofensywie, ani w defensywie, żeby przeciwstawić się Duńczykom. Zagraliśmy słaby mecz i tutaj ciężko wymienić jeden przymiotnik, który oddawał by to, co się wydarzyło na boisku.

Jak zagracie z Kazachstanem?
Kamil GLIK: - Na pewno musimy zaprezentować się lepiej, niż z Danią, bo z taką grą nie mamy szans z żadną drużyną, czy to będzie Kazachstan czy to ktoś inny. Musimy wrócić i grać w ten sposób, w jaki przyzwyczailiśmy kibiców przez ostatnie lata. To jest nasze zadanie. Musimy być reprezentacją Polski z wcześniejszych gier. Na szczęście w piłce zawsze jest szansa na rehabilitację. Mamy kolejna okazję i mam nadzieję, że w poniedziałek będziemy oglądali taką reprezentację Polski, jaką wszyscy chcą zobaczyć.

Najgroźniejsi rywale w grupie wygrali i doszli już na trzy punkty. Wyścig w naszej grupie zaczął się na nowo?
Kamil GLIK: - Spokojni nie byliśmy przed meczem w Kopenhadze, a teraz tym bardziej. Owszem, mamy jeszcze jakiś minimalny margines błędu, ale zostały trzy mecze i przynajmniej dwa z nich trzeba rozstrzygnąć na swoją korzyść, żeby być spokojnym o awans. Mam nadzieję, że nam wszystkim lampka alarmowa się zaświeciła i w kolejnych grach będzie zupełnie inaczej, bo póki co droga na mundial w Rosji jest jeszcze bardzo daleka. Teraz trzeba się koncentrować na kolejnych grach. A Dania nie może się już powtórzyć.

 

Z tej samej kategorii