Remis z Serbią. O mistrzostwach Europy możemy zapomnieć!

Polska - Serbia
 fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl

Aby zachować jakiekolwiek szanse na udział w mistrzostwach Europy Polska musiała wygrać Niszu z Serbią. Nie udało się, mimo bardzo dobrego meczu reprezentacji Polski.

Po dwóch rundach eliminacyjnych reprezentacja Polski miała na swoim koncie trzy porażki i jeden remis. To dawało biało-czerwonym ostatnie miejsce w grupie 2. Aby marzyć o przyszłorocznych finałach mistrzostw Europy w Chorwacji, nasza reprezentacja musiała wygrać z Serbią.

Dla siedmiu zawodników to spotkanie było debiutem w meczu o punkty, kilku kolejnych pierwsze reprezentacyjne szlify zebrało ledwie kilka miesięcy wcześniej. A nazwiska, które przed pierwszym gwizdkiem skojarzyć mógł kibic styczniowy (vel niedzielny), policzyć mogliśmy na palcach jednej ręki.

I odpalili. Na luzie, bez kompleksów. Z ogniem w sercu i uśmiechem na twarzy. To była radosna piłka ręczna. Tyle, ile było luzu w ataku, tyle też było rozkojarzenia w obronie. Mecz toczył się w rytmie cios za cios, bramka za bramkę. A kiedy my się uśmiechaliśmy, rywalom drżały łydki.

Twarzą nowej drużyny został Michał Potoczny. 22-latek, który w koszulce z orzełkiem na piersi zadebiutował ledwie tydzień wcześniej, już po kilkunastu minutach dostał indywidualne krycie. Trudno mówić, że grał jak stary wyjadacz; był raczej jak młody, który nie ma nic do stracenia. Taki, który oglądając "Młode Wilki" powtarza: "nie było żadnego wczoraj, nie ma żadnego jutro. Jest tylko dziś".

Prowadziliśmy 14:12, 18:15, 30:28 oraz 34:32. Jeśli ktoś nas ranił, to przede wszystkim wielcy. Zwłaszcza Rastko Stojković i Petar Nenadić, czyli ci z przeszłością w polskiej lidze. Pierwszy walczył jak tur, drugi tańczył jak baletmistrz. Jeśli ktoś miał uratować Serbów, to tylko oni.

3 minuty przed ostatnią syreną piłkę na 35:33 miał w rękach Paweł Genda, ale w kontrze popełnił błąd kroków. Serbowie szansę na odpowiedź zmarnowali, ale chwilę później po naszej stracie wyrównał Nemanja Obradović. Jeszcze błąd popełnił Chrapkowski, jeszcze swoją szansę zmarnowali rywale. A Krajewski w ostatnich sekundach zatrzymał akcję i uszanował remis.

 

SERBIA - POLSKA 34:34 (19:19)

 

SERBIA: Cupara, Milić - Djordjić 1, Djukić 2, Ilić 3, Marković 3, Marsenić 3, D. Nenadić 1, P. Nenadić 11, Nikolić, Obradović 2, Radivojević, Rnić, Stanojević, Stojković 5, Zelenović 3
Kary: 2 min. (Obradović - 2 min.)

POLSKA: Malcher, Kornecki - Bąk, Chrapkowski 7, Czuwara 1, Genda, Kondratiuk, Krajewski 7, Moryto 5, Potoczny 3, Przybylski 8, Sićko, Syprzak 1, Szpera, Walczak 1, Łangowski
Kary: 10 min. (Walczak - 4 min., Moryto, Łangowski, Chrapkowski - 2 min.)

 

W niedzielę Polska zagra z Rumunią.

 

 

Z tej samej kategorii