Pech Bartosza Konitza. Reprezentant Polski sezon ma już z głowy.

Polska - Szwecja
 fot. z  /  źródło: Pressfocus

Kontuzja odbiera rozgrywającemu kadry szansę na grę w wielkich meczach, w tym o igrzyska olimpijskie.

O wielkim pechu może mówić Bartosz Konitz, który po powrocie ze styczniowych mistrzostw Europy w Polsce już na trzecim treningu w klubie doznał kontuzji barku. Konieczna okazała się operacja wykluczająca rozgrywającego Orlen Wisły Płock z meczów w Lidze Mistrzów, reprezentacji Polski, czy z niedzielnej... świętej wojny na parkiecie w Płocku z Vive Tauron Kielce.

 

Bartosz KONITZ: - Poszarpaliśmy się trochę w obronie z Oneto (Marco Oneto Zunigą, 33-letnim obrotowym Wisły, ikoną chilijskiego handballu - przyp. red.) i nagle coś chrupnęło mi w barku. Okazało się, że poszedł mi obrąbek stawu barkowego. Już kiedyś miałem z nim problemy, jeszcze grając w Szczecinie, jednak wówczas operacja nie była konieczna. Teraz było inaczej. Zabieg okazał się nieodzowny.

 

Zbigniew CIEŃCIAŁA: - Jak długo potrwa przerwa w grze?

Bartosz KONITZ: - Operację przeszedłem w klinice Rehasport w Poznaniu, gdzie wielu piłkarzy ręcznych się leczyło, ostatnio Grzegorz Tkaczyk. W opinii lekarzy muszę się liczyć z co najmniej pięciomiesięczną pauzą.

 

Czyli ewentualny wyjazd na igrzyska do Rio de Janeiro przeszedł panu koło nosa?

Bartosz KONITZ: - Tak można powiedzieć. To ciężki uraz, nie ma się co spieszyć z powrotem na parkiet. Będę ostrożny, chciałbym być przygotowany do gry przed nowym sezonem.

 

Nowy selekcjoner Tałant Dujszebajew kontaktował się z panem?

Bartosz KONITZ: - Nikt do mnie nie dzwonił, ale nie jestem zaskoczony, przecież leczę kontuzję. Nowy trener ma swoją wizję. Być może nie mieszczę się w tej optyce. Większość zawodników jest z Kielc. Cieszę się za to, że powołanie dostał klubowy kolega, młody Mateusz Piechowski, choć w tym sezonie ma spore problemy z barkiem.

 

Znał pan wcześniej lub miał okazję współpracować z trenerem Tałantem Dujszbajewem?

Bartosz KONITZ: - Osobiście nie, ale słyszałem od kolegów z Vive, że to świetny fachowiec. Są bardzo zadowoleni z tego wyboru. Już wkrótce po mistrzostwach Europy, gdy rozwiązał kontrakt z kadrą Węgier, mówiło się, że będzie selekcjonerem naszej drużyny narodowej. I te przecieki czy spekulacje potwierdziły się teraz.

 

Konkurentem Dujszebajewa do objęcia drużyny narodowej po Michaelu Bieglerze był Piotr Przybecki, który ostatecznie z kadrą nie będzie współpracował, za to został trenerem Orlen Wisły Płock. Został pana szkoleniowcem!

Bartosz KONITZ: - Ta informacja była dla nas zaskoczeniem, ponieważ przed mistrzostwami Europy mówiło się w Płocku, że Hiszpan Manolo Cadenas przedłuży wygasający w czerwcu kontrakt. Nie wiem, co się potem zmieniło, wiem, że Płock będzie miał równie dobrego szkoleniowca. Trenera Przybeckiego znam dobrze. Dwa lata temu przez sezon pracowaliśmy razem w Szczecinie.

 

A propos kontraktów - pana umowa w Płocku również wygasa z końcem czerwca. Co dalej?

Bartosz KONITZ: - Rozmów z płockimi działaczami jeszcze nie było.

 

Nie wydaje się panu to nieco dziwne? W piłce nożnej kontrakty z nowym pracodawcom można podpisywać na pół roku przed wygaśnięciem starych...

Bartosz KONITZ: - Działacze Orlen Wisły pewnie czekają na decyzje nowego trenera. Poza tym leczę teraz kontuzję, co nie zmienia faktu, że mam nadzieję, że wkrótce, może w przyszłym tygodniu, wreszcie się określimy. Nie chciałbym w ostatniej chwili dowiedzieć się, że muszę sobie coś nagle znaleźć.

 

Męską piłkę ręczną czekają trzy szczyty do wakacji. Pierwszym jest święta wojna z siódemką z Kielc, która stoczona zostanie w niedzielę w Płocku. Poza atutami własnej hali i wsparcia kibiców Orlen Wisła ma inne argumenty, by wreszcie pokonać Vive?

Bartosz KONITZ: - Szansa na zwycięstwo na pewno jest. Mecze w Lidze Mistrzów z Kiel, czy Veszpremem pokazały, że stać nas na wiele. Z drugiej strony, kielczanie - wygrywając w ostatnich sekundach przegrany już praktycznie mecz z MOL-Pick Szeged - pokazali, jak klasowy tworzą zespół, europejskiego formatu. Walki więc na pewno nie zabraknie, to będzie ciężkie starcie. Stawiam jednak na zwycięstwo moich kolegów z Płocka i nie jest to jedynie mój "urzędowy" optymizm.

 

A potem nastąpią reprezentacyjne wyzwania, czyli turniej w Gdańsku o igrzyska w Rio de Janeiro i play off z Holandią o udział w styczniowym mundialu we Francji.

Bartosz KONITZ: - O igrzyska gramy u siebie z nowym trenerem. Wraca do gry Mariusz Jurkiewicz, co jest wielkim wzmocnieniem drużyny. Myślę, że Polska nie będzie miała problemów, widzę zdecydowanie więcej plusów niż minusów w naszych staraniach o wyjazd do Rio.

 

Na deser jest wspomniany, czerwcowy dwumecz z Holandią, której barwy reprezentował pan przez 10 lat. Co mówiło się na temat losowania w pana drugiej ojczyźnie?

Bartosz KONITZ: - Że bardzo pechowo trafili. W Holandii postawiono na grupę utalentowanej młodzieży, która robi szybkie postępy, spisuje się coraz lepiej, lecz to jeszcze nie jest zespół, który mógłby zagrozić polskiej reprezentacji.

 

Plebiscyt PS
Z tej samej kategorii