Artur Siódmiak: Dujszebajew i Przybecki mnie przekonują

ARTUR SIODMIAK
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Obydwie kandydatury są dobre, ale może związek ma inny pomysł - o następcy Michaela Bieglera mówi były kołowy kadry i ekspert Polsatu

TOMASZ MUCHA: Przez wiele lat grał pan w Bundeslidze. Jak pan wytłumaczy fenomen niespodziewanych mistrzów Europy?
ARTUR SIÓDMIAK: Niemcy zostawiają serce na boisku – to raz. Grali bez obciążeń, bo nikt nie stawiał na nich, że w ogóle zdobędą medal. Nie mają gwiazd, ale wszyscy gracze na co dzień występują na boiskach Bundesligi, to daje ogromny handicap sportowy – rywalizacja w lidze niemieckiej jest zbliżona do tej w mistrzostwach Europy. Więc nawet jeżeli Haefner czy Kuehn przyjeżdżają w trakcie mistrzostw, to wchodzą od razu w mecz, bo to jest ich naturalny poziom.

 

Ale ledwie dwa lata temu nie zakwalifikowali się na mistrzostwa Europy, a w ubiegłorocznych MŚ w Katarze zagrali tylko dzięki „dzikiej karcie”...
ARTUR SIÓDMIAK: Widać trzeba było okresu przejściowego, w którym wypadli z obiegu, ale mają po prostu wielu utalentowanych graczy. W Niemczech dzieje się dużo dobrego. Rozmawiałem z Bobem Hanningiem, wiceszefem tamtejszej federacji, który twierdzi, że przeżywają właśnie drugi boom na piłkę ręczną. Telefony są zagrzane, w kraju euforia. Mają dobrze rozwinięty system szkolenia, ludzie garną się do tego sportu, Bundesliga dobrze sprzedaje się marketingowo, więc będą zbierać żniwa.

 

Rola trenera?
ARTUR SIÓDMIAK: Bez wątpienia Dagur Sigurdsson to fantastyczny szkoleniowiec, poukładał zespół. Niemcy grają znakomicie – ruch, zmienność pozycji, zmienność strefy ataku i obrony. Półfinałowy mecz z Norwegią to było chyba najpiękniejsze widowisko mistrzostw, aż miło było to oglądać.

 

A jaki jest pana wymarzony kandydat na trenera reprezentacji Polski?
ARTUR SIÓDMIAK: Na giełdzie pojawiają się różne nazwiska. Mnie najbardziej przekonują Tałant Dujszebajew i Piotrek Przybecki. Obu dobrze znam i szanuję, to fajni ludzie. Oczywiście mogę sobie dywagować, zarząd federacji może mieć zupełnie inny pomysł.

 

Obaj są w każdym razie medialnymi faworytami. Co przemawia jednak za jednym i za drugim?
ARTUR SIÓDMIAK: Za Tałantem na pewno ogromne doświadczenie, zarówno jako trenera, jak i zawodnika. Nie wiadomo tylko, co z jego pracą dla Węgrów...

 

Przybecki ma nikłe doświadczenie szkoleniowe, od półtora roku pracuje w słabym klubie we Wrocławiu.
ARTUR SIÓDMIAK: Ale myślę, że warto mu dać szansę, zrobił bardzo wiele dobrego w Śląsku. Jest poukładany taktycznie. Spójrzmy na Norwegów, gdzie oddano kadrę w młode ręce byłym zawodnikom i myślę, że dziś nie żałują. Piotrek z wieloma z obecnych reprezentantów jeszcze grał, więc na pewno kontakt między nimi byłby bardzo dobry. Na pewno ma mniejsze doświadczenie jako trener, ale już zawodnicze najlepsze z możliwych, przez wiele lat grał w Bundeslidze na najwyższym poziomie. Obydwie kandydatury są dobre, ale może się zdziwimy i trenerem zostanie ktoś inny.

 

Czy dla trenera z takim nazwiskiem jak Dujszebajew start w jakimkolwiek konkursie nie jest w pewnym sensie poniżej godności?
ARTUR SIÓDMIAK: To kwestia przepisów, które związek musi respektować. I nie ma się co obrażać. Takie są po prostu reguły i kandydaci muszą się do nich dostosować.

 

Więcej czytaj we wtorkowym Sporcie

Plebiscyt PS
Z tej samej kategorii