Górnik Zabrze walczy z Gwardią. I liczy na rewanż za poprzedni sezon

    NMC Gornik Zabrze - Gwardia Opole
     fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

    Arcyciekawie zapowiada się sobotnie popołudnie przy Wolności. „Nowo narodzony” Górnik Zabrze chce się zrewanżować sąsiadowi z Opola za dwie porażki w poprzednim sezonie.

    Mecz Górnika z Gwardią to najciekawsze wydarzenie weekendu w 5. kolejce. Tak też uznały władze PGNiG Superligi i stacji Canal+, wyznaczając porę spotkania na telewizyjne wczesne sobotnie popołudnie.


    Zabrzanie pod wodzą nowego trenera, Rastislava Trtika, są jak „nowo narodzeni” i kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. W ogólnej tabeli nie prowadzą dziś tylko dlatego, że już we wtorek awansem mecze wygrały PGE Vive Kielce i Orlen Wisła Płock.
    Nic dziwnego, że Rafał Gliński i spółka oraz ich kibice mają prawo oczekiwać udanego rewanżu za dwie porażki z sąsiadem z Opola w poprzednich rozgrywkach. Wtedy obie drużyny rywalizowały w tej samej grupie - gwardziści zdobyli kosztem zabrzan aż 6 punktów, co m.in. sprawiło, że to siódemka Rafała Kuptela wyprzedziła Górnika, skazując go najpierw na baraż o play off, a potem w ćwierćfinale na rywalizację z Vive. To był kluczowy moment, że z marzeń o medalu nic wiosną w Zabrzu nie wyszło.


    W Opolu nie czują jednak przed Górnikiem lęku, choć początek sezonu nie jest w wykonaniu gwardzistów tak imponujący, jak rywali. Dopiero po horrorze i rzutach karnych Adam Malcher i koledzy uporali się z Wybrzeżem, a przed tygodniem gładko ulegli wicemistrzowi Polski z Płocka.


    Zabrzanie jednak z zespołem klasy Orlen Wisły jeszcze w tym sezonie nie grali. Najbliższe dni będą pierwszą poważną weryfikacją aspiracji Górnika pod batutą czeskiego szkoleniowca - po starciu z Gwardią już w środę do Zabrza przyjeżdża brązowy medalista ligi, Azoty Puławy.

     

     

    Z tej samej kategorii