Sebastian Kicki: Doczekałem się!

    GORNIK ZABRZE - ORLEN WISLA PLOCK
     fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    Sebastian Kicki rozegrał w sobotę mecz sezonu i nie zamierza kończyć kariery. - Postanowiłem zostać w Zabrzu i walczyć o miejsce w Górniku - mówi bohater spotkania ze Stalą Mielec, dzisiejszy jubilat.

    TOMASZ MUCHA: Wreszcie się pan doczekał! Ochrzczono pana „ojcem” zwycięstwa Górnika (32:27) w Mielcu.
    SEBASTIAN KICKI: No, chyba przesada! Cieszę się, że wreszcie miałem okazję zagrać nieco dłużej i pomogłem drużynie w wygraniu arcyważnego dla nas meczu. Nie mogliśmy sobie pozwolić na tracenie kolejnych punktów, zwłaszcza przed kolejnym szalenie istotnym spotkaniem, w sobotę z Gwardią Opole.

     

    Ile odbił pan piłek?
    SEBASTIAN KICKI: Dokładnych statystyk nie znam, ale było to około 40-50 procent.

     

    To świetny wynik. Do tej pory nie miał pan jednak wielu okazji do gry, bo w świetnej formie są Martin Galia i Mateusz Kornecki, który do Mielca nie pojechał z powodu urazu. Wykorzystał pan szansę...
    SEBASTIAN KICKI: Tak się złożyło. Wszedłem pięć minut przed końcem pierwszej połowy i nie zszedłem już z bramki do końca meczu. Ale mam nadzieję, że na sobotę „Mati” wróci do drużyny, a jak dostanę znów szansę gry, to postaram się wykorzystać ją jak najlepiej.

     

    W sobotę w Mielcu i poprzednio w Elblągu po pierwszych połowach niewiele wskazywało, że przywieziecie komplet punktów, a jednak się udało.
    SEBASTIAN KICKI: To prawda. Ze Stalą w drugiej połowie poprawiliśmy grę w obronie, z tego poszły kontry i odwróciliśmy losy meczu. Już chyba lepiej tak kończyć spotkanie niż przegrać praktycznie wygrany mecz, jak to było niedawno we własnej hali z MMTS-em Kwidzyn (Górnik prowadził w 2. połowie 6 bramkami, ale przegrał 28:29 - przyp. red.).

     

    Więcej czytaj we wtorkowym Sporcie

    Z tej samej kategorii