Zwycięstwo nad Azotami dodaje zabrzanom sił

    Sasza Buszkow
     /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

    Bojowe nastroje w drużynie Górnika przed niedzielnym meczem z Wybrzeżem. Zapewnia o tym Sasza Buszkow, choć świadomy jest, że trzy najbliższe mecze trzeba wygrać.

    Przed meczem z Wybrzeżem jesteście w dodatkowym gazie po Azotach?

    Sasza BUSZKOW: - Nastroje są bojowe! Musimy teraz wygrać trzy mecze i cały czas gonić Opole, licząc, że zgubią gdzieś punkty.

     

    Na razie Opole nie chce jednak tracić punktów.

    Sasza BUSZKOW: - Liczyliśmy, że powinie im się noga w Gdańsku. Okazało się jednak, że w drugiej połowie odpalił Adam Malcher i niestety dla nas Gwardia wygrała.

     

    Wybrzeże będzie dla was trudnym rywalem?

    Sasza BUSZKOW: - Każdy zespół jest wyzwaniem. Gdańszczanie walczą o swoje, bo walczą o trzecie miejsce i też chcą uniknąć baraży. Grają u siebie i na pewno będą groźni jak każdy zespół u siebie.

     

    Kibice zwrócili uwagę, że ostatnio nasi skrzydłowi rzucają nad wyraz mało bramek. Co się stało?

    Sasza BUSZKOW: - Na każdy mecz trzeba spojrzeć bardziej indywidualnie. Kielce grały bardzo płaską obronę, więc musiała rzucać druga linia. Z Legionowem pierwsza linia pograła trochę bardziej. Teraz Puławy znowu grały płaską obrona, więc my mieliśmy dużo mniej okazji. Ja miałem dwie szanse, trafiłem jedną. Identycznie Andrzej. Z gry Bartek Tomczak miał też jedną lub dwie okazje, reszta z kontry. To wszystko kwestia obrony rywali, ale też naszych rozgrywających. Ostatnio byli w gazie, rzucali dużo bramek, dlatego też nie patrzyli na skrzydła.

     

    Z tej samej kategorii