Rastislav Trtik: Tylko nie polskie piwo!

    Pilka reczna. Superliga. Gornik Zabrze. Trening. 10.07.2017
     fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

    Przyszedłem do Zabrza nie tylko wychować dobrych zawodników, ale też dobrych ludzi. Nawet jeżeli będziemy wygrywać, to nie będzie powód, żeby zadzierać nosa i zachowywać się jak mistrzowie świata - mówi nowy trener NMC Górnika Rastislav Trtik.

    TOMASZ MUCHA: Jest pan Czechem czy Słowakiem? Bo internet nie jest zdecydowany, co do pana narodowości...
    RASTISLAV TRTIK: Urodziłem się na Słowacji, w Koszycach, tam są moje korzenie, rodzice, brat. Ale jak pan wie to była wtedy Czechosłowacja. Moi dziadkowie, Trtikowie, pochodzą z Beskidów. W 1980 roku podjąłem studia w Ostrawie i tu założyłem rodzinę. Trudno to precyzyjnie wyjaśnić, w każdym razie czuję się bardziej Czechem niż Słowakiem.

     

    Bardzo dobrze mówi pan po polsku.
    RASTISLAV TRTIK: Dziękuję. Rozumiem prawie wszystko, ale nie wszystko potrafię wyrazić. Nie mam żadnych polskich znajomych, ani rodziny. Gdy z Koszyc przeprowadziłem się do Ostrawy, był jeszcze komunizm, oglądaliśmy amerykańskie filmy w polskiej telewizji. I chyba stąd moje osłuchanie w waszym języku.

     

    Nie ma pan więc chyba problemów z dogadaniem się z zawodnikami, działaczami?
    RASTISLAV TRTIK: Jesteśmy ze Śląska, Czesi i Polacy po obu stronach mają podobną mentalność. Czarne oczy górników są tu i tu. Też zjeżdżałem na dół z brygadą, wiem, co to ciężka praca. Banik to przecież Górnik.

     

    Na pierwszej odprawie przedstawił pan piłkarzom dekalog dobrego gracza. O co chodzi?
    RASTISLAV TRTIK: O pewien kodeks etyczny, dyscyplinę. Przyszedłem tu nie tylko wychować dobrych zawodników, ale też dobrych ludzi. To jest moje credo. Nawet jeżeli będziemy wygrywać, to nie będzie powód, żeby skakać w chmury i zachowywać się jak byśmy zdobyli mistrzostwo świata. Zresztą z doświadczenia wiem, że Ci najlepsi gracze, są normalnymi, skromnymi, dobrymi ludźmi, a nosa zadzierają z reguły ci słabi. A jak będziemy przegrywać, to też nie będzie powód, żeby chodzić z nosem przy ziemi, mamy kolejny cel. Chciałbym wytyczyć taki złoty środek.

     

    Kiedy Górnik będzie grał, jak chce Trtik?
    RASTISLAV TRTIK: Dobre pytanie, ale na razie nie mogę powiedzieć, bo nie wiem. Lubię dynamiczną piłkę ręczną, to jest mój charakter pisma. Ale musimy uszyć na miarę. Chciałbym wypracować z zespołem pewną filozofię, żeby traktowali, ją jak swoją własną, ale też jestem doświadczonym trenerem, wiem, gdzie są granice, musimy dostosować filozofię do możliwości graczy. Na razie robię testy, zawodnicy punktują w sześciu dziedzinach, w każdej maksymalnie mogą zdobyć 10 punktów. Siła, wytrzymałość, szybkość, dynamika, inteligencja boiskowa, rzeczy typowo pod piłkę ręczną. Jak zbiorą 30, to już jest dobrze.

     

    Na koniec muszę Czecha zapytać o piwo – jakie jest najlepsze?
    RASTISLAV TRTIK: Zdecydowanie Pilzner. Bardzo dobre jest też Svijany, Bernard jest fajny, no dużo mamy dobrych.

     

    Będzie integracja?
    RASTISLAV TRTIK: No zobaczymy, ale chłopcy nie mogą kupić polskiego piwa! Mam do was szacunek, robicie dobrą wódkę, macie dobre jedzenie, ale polskiego piwa nie da się pić! (śmiech).

     

    Więcej czytaj w piątkowym Sporcie

    Z tej samej kategorii